Według Ziggy Marleya, jest najstarszą muzyką świata, liczącą sobie 40 tysięcy lat, a dana jest ludziom od Boga, z nieba. Co takiego jest w tej muzyce, że nie można przejść obok niej obojętnie? Ma swoich zdecydowanych zwolenników, jak też i przeciwników. Dla każdego reggae jest zupełnie czymś innym. Dla niektórych jest muzyką taneczną, przy której można pobujać się, dla innych muzyką, która wywołuje erotyczne pobudzenie, ale są i tacy, dla których jest to muzyka walki - w szerokim tego słowa znaczeniu, walki z uciskiem, walki z tzw. Babilonem. Wrażenie takie wywołują teksty pieśni reggae, w których bardzo często jest dużo nieskrywanego buntu.
Wczorajszy koncert w warszawskiej Proximie, będący wydarzeniem dla miłośników muzyki reggae, a także zajawka o tym fakcie w Machinie, zainspirowały Jah Jah i Vito do zajęcia się w dzisiejszej audycji tym właśnie stylem współczesnej muzyki rozrywkowej. Trzeba wiedzieć, że wczoraj w Proximie występował nie byle kto, bo sam Lee ‘Scratch’ Perry, żyjąca legenda światowej muzyki reggae, jedna z najważniejszych i najbardziej wpływowych postaci tego gatunku. W dzisiejszej Antyradio Machinie nie mogło więc być mowy o innej muzyce. Wykład poprowadził profesor Przemek Jah Jah Frankowski, miłośnik i wykonawca muzyki reggae w jednym.
Z muzyką reggae wiąże się filozofia rastafari, zwana też rastafarianizmem. Po czym poznać prawdziwego rastę, wyznawcę tej filozofii? Ot, chociażby po ‘dread-lockach’. Według Starego Testamentu, do którego często odnoszą się rastamani, właśnie we włosach, które nigdy nie były strzyżone i czesane, tkwiła siła. Skręcały się one w dredloki same, naturalnie. Posiadaczem jednych z najdłuższych dredloków w Polsce był sam profesor Frankowski. Nosił je przez 16 lat, a po ścięciu okazało się, że najdłuższy jego dred miał 126 cm i składał się z 9 odnóg.
W naszej części Europy Polska jest uważana za niepisaną stolicą reggae. Muzyka słonecznej Jamajki przybyła do naszego kraju na początku lat osiemdziesiątych, cieszy się niesłabnącą popularnością i przez cały czas jest obecna w polskiej kulturze. Mnóstwo zespołów gra i tworzy muzykę reggae, organizowane są festiwale – chociażby ‘Reggae n/Wartą’ czy ‘Ostróda Reggae Festiwal’, na które przyjeżdżają setki fanów.
Mówiąc o reggae nie sposób nie wspomnieć o marihuanie, która dla rastamanów jest rośliną świętą. To ona wprowadza człowieka w stan spokoju, służy do medytacji, ma ponoć też właściwości lecznicze. Istnieje mit, że rasta musi palić. W ojczyźnie reggae, na Jamajce, jedni palą marihuanę, inni nie palą, tak więc nie jest ona niezbędna do grania tej muzyki, chociaż.... prawda jest taka, że rastamani uprawiający muzykę reggae bardzo często sięgają po to ziele.
Wyszło też na jaw, że Jah Jah to po prostu Jahwe, Bóg. Wyjaśniło się przy okazji, że profesor Frankowski zawdzięcza swój przydomek Jah Jah pieśni, jaką kiedyś skomponował. Każda jej zwrotka zaczynała się od słów ‘Jak mam Jah Jah podziękować...’. Można jej wysłuchać z płyty 'Lwy ognia' zespołu Basstion, frontmanem którego był kiedyś Przemek.
Miało być w pigułce, więc tylko jeszcze słowo o kolorach, które z reggae są kojarzone: czerwony, żółty, zielony. Posiadają one pewną symbolikę, a związane są z Etiopią i cesarzem Haile Selassie. Są to kolory flagi narodowej tego państwa, oznaczające odpowiednio ‘krew niewolników za złoto i nadzieja, że przyjdzie wyzwolenie’.
W czasie całej audycji przepięknie wybrzmiewała muzyka reggae. Śpiewał Lee ‘Scratch’ Perry, Zacier, Izrael, Basstion, Bob Marley, Habakuk, Indios Bravos, a na sam koniec – Sinead O’Connor.