Dzisiaj Reggau wyjątkowy, bo i dzień wyjątkowy. W przededniu Wielkanocy, w Wielką Sobotę, w programie wybrzmiały święte pieśni rasta. Nic dziwnego - muzyka reggae to też misterium - religijne i duchowe. Gdyby nie religia nie byłoby jej.
Można powiedzieć, że działo się na najwyższym poziomie. Rozpoczął Alpha Blondy, wykonawca muzyki reggae z Wybrzeża Kości Słoniowej, jeden z najpopularniejszych na świecie. Jest osobą bardzo religijną i bardzo wierzącą, co można usłyszeć w jego utworach, bo o wierze w nich opowiada. Sedou Kone (tak przmi prawdziwe nazwisko Blondiego) zaśpiewał Jerusalem je t'aime oraz God Is One. W kolejnym wejściu zaprezentował się Peter Tosh - w utworze Creation, a tuż za nim Bob Marley w Running Away. Dwa następne utwory należały do I Jah Mana i pochodziły z płyty Are We a Warrior - The Church oraz tytułowy utwór Are We A Warrior. Tego wykonawcy nie mogło zabraknąć w dzisiejszym programie. Jego utwory od pierwszej do ostatniej nuty przesycone są uczuciami, jakie można dostrzec w człowieku. Jest w nich i smutek, i nostalgia i ogrom miłości.
A na koniec... coś bardzo oryginalnego: dźwięki bębnów i opowieść o tym, skąd wziął się człowiek, co to niewolnictwo, skąd rasta na Jamajce, co na wyspie wydarzyło się. Opowieść mówiona, nie śpiewana o życiu, tradycjach, kontaktach z Bogiem. Przy ognisku, po zachodzie słońca, wyznaczony przez starszyznę jamajski trubadur przekazuje w rytm brzmiących bębnów wiedzę... Tak to na Jamajce bywa.