To było do przewidzenia: Bob Marley bohaterem odcinka po raz trzeci.
Dzisiejszy Reggau przepełniony był niejako specyficzną atmosferą tajemniczości i magii, ale nic dziwnego skoro Dżadżyk zawiózł miłośników reggae w mistyczną podróż na Jamajkę. Zawiózł i opowiadał o sytuacjach, które tworzą ducha wyspy, przepełnionej legendami i przypowieściami o wierzeniach, bohaterach, trzech duszach człowieka i... nomen omen... dobrotliwych i złośliwych duchach, które w tych ludzkich duszach tkwią.
Było też o niektórych zasadach i regułach dotyczących diety i higieny, ustanowionych przez proroków, które miały obowiązywać wyznawców rastafarianizmu. Według nich, prawdziwy rasta powinien powstrzymywać się od picia alkoholu, palenia tytoniu, spożywania pewnych rzeczy – choćby mięsa. Nie powinien czesać lub obcinać włosów (hmm... w jakiś sposób musiały powstać dredy), ale powinien zażywać gandzi – bo to źródło mądrości i siły (sic!). Na pewno nie wolno mu było pozbywać się kawałków ciała. Ta ostatnia reguła przerwała życia Boba Marleya, który nie pozwolił lekarzom na amputację palca u nogi, gdy próbowali mu je ratować z powodu choroby nowotworowej.
Co dzisiejszy bohater zaśpiewał razem z grupą The Wailers? Wybrzmiała oczywiście klasyka: Natural Mystic, Three Little Birds, Smile Jamaica, Running Away, Jah Live, Crazy Baldheads, Jamming, Exodus.