Exodus Boba Marleya na dobry początek i Reggau ruszył... znaczy rozbujał się.
A co w dzisiejszym odcinku? Sam Mistrz, czyli Robert Nesta Marley. Powód oczywisty, ale gwoli przypomnienia: 11 maja minęło 27 lat od śmierci artysty. W ubiegłym tygodniu hołd wielkiemu Bobowi składali polscy wykonawcy muzyki reggae, śpiewając dla Niego swoje utwory, a dzisiaj słuchaliśmy samego Mistrza. Jemu właśnie w całości poświęcony był Reggau. Nie obyło się oczywiście bez małego 'wykładu' Przemka Jah Jah Frankowskiego, poszerzającego wiedzę o Bobie Marleyu i jego muzyce, w kontekście reggae jako gatunku muzycznego, który od zarania dziejów niesie sobą przesłanie dla ludzi. Jak każdy rasta, Marley opierał swoją wiarę na tym, że człowiek jest swego rodzaju niewolnikiem otaczającego go systemu, który go tłamsi i nie pozwala swobodnie oddychać. Ten system tworzą zakłamani politycy, wszechobecna biurokracja, wojny.
Muzyka reggae niesie przesłanie, a tym, co jest w niej istotne, są teksty. W utworach reggae ważne jest ich zrozumienie - jak twierdził sam Bob Marley. Niektórzy ludzie wiedzą o co w nich chodzi, ale są i tacy, którzy nie są w stanie doszukać się w nich sensu. Tę muzykę stworzył Jah. Stworzył i pozwolił ludziom śpiewać. I Bob Marley śpiewał, wyrażając w swoich pieśniach sprzeciw dla systemu, który nakazuje jak żyć i jak umierać.
W dzisiejszym monograficznym odcinku Reggauu wybrzmiały m.in.: Running Away (ulubiona i najbardziej ukochana pieśń naszego Dżadżyka), Stir It Up, Rat Race, Roots Rock Reggae, Babylon System, Get Up Stand Up, War, Three Little Birds, I Shot the Sheriff.