Odcinek z jednym bohaterem w roli głównej - to po pierwsze, w klimacie czysto jamajskim - to po drugie.
Gdyby żył do tej pory, byłby jednym z najważniejszych artystów wykonujących muzykę reggae. Kto? Peter Tosh (a właściwie Winston Hubert Macintosh), rocznik 1944, jamajski pionier muzyki reggae, jeden z założycieli grupy The Wailers (noszącej początkowo inne nazwy). Powtarzając za Jah Jah, gospodarzem Reggała... Jeśli Boba Marleya można byłoby nazwać rewolucjonistą na płaszczyźnie muzyki reggae, Bunny Wailera – mistykiem, to Petera Tosha – wojownikiem. Ten radykalny rastafarianin zawsze był oporny, zawsze szedł pod prąd. Nawet gitarę miał w kształcie karabinu maszynowego M16.
Znany był ze swojej bezkompromisowości. Często występował na koncertach z politycznymi przemówieniami, w których krytykował bezlitośnie jamajski establishment. Jego ostre wypowiedzi przysparzały mu wielu kłopotów. Kilkakrotnie został pobity przez policję. Walczył o sprawiedliwość, prawdę, równe prawa dla wszystkich. Walczył także o legalizację marihuany, która na Jamajce jest zielskiem wielce popularnym, a jednocześnie nielegalnym.
Życie jednego z najwspanialszych wykonawców muzyki reggae i jednej z najważniejszych postaci muzyki w ogóle zakończyło się w bezsensowny sposób - został zastrzelony w swoim domu na Jamajce. Pozostało po nim to, co stworzył sam i jako współautor. Dzisiaj wybrzmiały m.in.: Wanted Dread and Alive (na początek), Johnny B. Goode, Equal Rights, Downpressor Man, Creation, Legalize It, Mark of the Beast, Burial, No Sympathy, a na zakończenie Get Up Stand Up.