To była już czwarta odsłona poniedziałkowego programu z muzyką reggae, dobieraną i serwowaną przez Przemka Jah Jah Frankowskiego.
Dzisiaj Reggau zdecydowanie koncertowy, a wykonawców było paru. Wszyscy znamienici. Zaczął Bob Marley. Z płyty Babylon by Bus wybrzmiały pozytywne wibracje - Positive Vibrations, a zaraz za nimi fragment koncertu Petera Tosha. Nie mogło zabraknąć Misty in Roots - artystów jamajskich mieszkających na stałe w Wielkiej Brytanii i tam tworzących, którzy doskonale znani są sympatykom i miłośnikom muzyki reggae w Polsce. Pierwszy raz wystąpili u nas na imprezie Rock na Wyspie (Wrocław, lata osiemdziesiąte), a ich supportem był wtedy Izrael. To pierwszy zespół grający konkretne reggae, jaki na żywo zobaczył Przemek.
Pierwszą natomiast kapelą, obok której na scenie stanął młody, niedoświadczony poznański Basstion (dla niezorientowanych: w nim grał nasz Dżadżyk), był zespół Normana Granta - Twinkle Brothers. Basstion wystąpił z braćmi jako jedyny rodzimy support przed ich pierwszą trasą koncertową w Polsce.
Kto jeszcze umilał dzisiejszy wieczór? Israel Vibrations - jamajskie trio, prawdziwa legenda muzyki reggae. Ich berliński koncert sprzed kilkunastu lat (z 1996 roku) wywarł niezapomniane wrażenie na Przemku. Tu należałoby dodać, że muzycy tej formacji są ludźmi niepełnosprawnymi i występują o kulach, co nie przeszkadzało im zagrać koncertu o niepowtarzalnym charakterze. Po nich wybrzmiał Steel Pulse (też grali w Polsce - na festiwalu w Ostródzie), a koncertową wyprawę zakończył Burning Spear, największy żyjący wykonawca z kręgu muzyki reggae.