Dzisiejszy Reggau kończy opowieść o Bobie Marleyu, królu reggae. Przez cały styczeń Jah Jah przypominał tę postać, okraszając swoje cotygodniowe pogaduchy pieśniami w wykonaniu Mistrza, a także fragmentami z jego biograficznej książki, autorstwa Timothy White’a – Życie Boba Marleya (Catch A Fire).
Na scenie lub w studiu królowi reggae towarzyszyła kapela The Wailers, z którą grał i śpiewał przez wiele lat. Jednym z ostatnich koncertów, jaki wspólnie zagrali, był ten w kalifornijskiej Santa Barbara County Bowl. Miał on miejsce 25 listopada 1979 roku, na krótko przed śmiercią Mistrza. Trwał kilka godzin, zaczynając się w ciągu dnia, przy świecącym słońcu, a kończąc przy zachodzącym. Taki niesamowity symbol, odnoszący się do tego, co przytrafiło się Bobowi Marleyowi. Dla przypomnienia: zmarł na raka.
Obszerne fragmenty tego pamiętnego koncertu, puszczane dzisiaj przez Jah Jah, stanowiły zwieńczenie całego styczniowego cyklu poświęconego muzykowi, bez którego - nie ma w tym żadnej przesady - świat byłby w jakimś sensie uboższy. Co wybrzmiało? Po kolei: Positive Vibration, Exodus, Kinky Reggae, Running Away, Crazy Baldheads, One Drop, Ambush In The Night, Concrete Jungle oraz Get Up Stand Up.
Oczywiście, spotkania z Bobem Marleyem nie kończą się wraz z dzisiejszym wydaniem Reggaua. To tylko koniec cyklu. Za tydzień już kolejny odcinek audycji w gościnnym Turbo Topie, a w nim być może kolejna wielka postać muzyki reggae, rozpoczynająca nowy cykl ze swoim udziałem.
Jah bless you. :) |