Ostatnia wakacyjna Jah Bitwa w Reggale nie mogła być taka sama, jak wszystkie dotychczasowe. I taka nie była.
Tak naprawdę, to dzisiejszy odcinek powinien był być zatytułowany 'Jah Jah Bitwa', bo odzwierciedlał to, co za każdym razem działo się w duszy i sercu Dżadżyka, gdy przygotowywał się do kolejnych reggałowych programów i przychodziło mu dokonywać wyboru do nich - zarówno wykonawców, jak i ich utworów. Sam ze sob± i własnym sumieniem toczył walkę. Niełatwe to były momenty i nie raz stawał przed dylematem, co przynie¶ć do studia ze swojej prywatnej kolekcji płyt, aby zaprezentować słuchaczom, nie raz rozważał jakich wykonawców ustawić naprzeciwko siebie w narożnikach i kazać im toczyć pojedynek na rytm, muzykę czy dĽwięki poszczególnych instrumentów.
Dżadżyk wspominał swoje bitewki we własnym sumieniu i puszczał utwory, maj±ce być przykladem jego rozterek. Można było usłyszeć: Aswad i Back To Africa oraz I Jah Mana i Miss Beverly, dwa utwory The Nazarenes z ich płyty Songs of Life – Song of Judgement Day i Song of Love, grupę Nabi (ze swojej pierwszej płyty Living In Love Jah, niemalże dopiero co wydanej) oraz utwór z także jeszcze ciepłej płyty grupy Rastasize – Day By Day. Na zakończenie wybrzmiały dwa kawałki w wykonaniu Alborosiego - War i Global War. Skoro o bitwach była mowa, nie mogło być inaczej...
A za tydzień wchodzi nowa ramówka i... zobaczymy co będzie. Jah bless you.