Namówiony lekuchno przez słuchaczy rostomiłych, Dżadżyk przywrócił byt Jah Bitwom! Co prawda nie będą one toczyć się w każdej audycji, ale raz w miesiącu zaistnieją na antenie – jak zakłada i obiecuje gospodarz Reggała. I bardzo dobrze, i niech tak zostanie. Pomysł prowadzenia ‘walki’ na przesłanie, ładunek emocjonalny, melodyczność wokalisty, na rytm i pulsację, który został wprowadzony na czas wakacji, spodobał się i znalazł uznanie wśród słuchaczy. Niech więc trwa. :)
A skoro tak, to zaistniał. Dzisiaj właśnie był ten dzień, kiedy w ringu toczyło pojedynek dwóch fantastycznych wykonawców. Jeden i drugi uznany, każdy z nich z konkretnym dorobkiem i doświadczeniem. W swoich życiorysach mają jeden szczegół wspólny, a mianowicie to, że obaj urodzili się i wychowywali w Europie – jeden w Niemczech, drugi we Włoszech - na Sycylii, a z powodu miłości do uprawianej przez siebie muzyki reggae, Jamajkę traktują i uznają za swoją drugą ojczyznę. Jeden bardzo często ją odwiedza, drugi tu zamieszkał na stałe...
Pora ujawnić o kogo chodzi, chociaż nie ma chyba najmniejszej wątpliwości, że naprzeciwko siebie stanęli: Otto Tilmann, znany jako Gentleman oraz Alberto D’Ascola, czyli Alborosie. Wskazanie z pełną świadomością na któregokolwiek z nich przerastało siły niejednej słuchawki i niejednego słuchacza. Wybór był trudny i tylko od nastroju słuchającego zależało, czy opowie się za większą ‘melodycznością’ czy większym ładunkiem emocjonalnym utworu. I dlatego chyba dzisiejsza Jah Bitwa zakończyła się praktycznie... remisem. No może z delikatnym wskazaniem na Gentlemana. Ale naprawdę niewielkim.
Jah bless you!
|