Można powiedzieć, że w pierwszym poświątecznym odcinku Reggała zaistniały... poznańskie skarby... że tak to ujmę. Z czeluści kartonów, przechowywanych do tej pory w Poznaniu, w domu swojej Mamy, wygrzebał je osobiście Dżadżyk, którego na Wielkanoc rzuciło do Wielkopolski. A jak już je ‘odkopał’, to dużą ich część przywiózł ze sobą do Warszawy, żeby puścić swoim ukochanym słuchaczom.
Dzisiaj na AntyRadiowej scenie zaprezentowali się artyści muzyki reggae, którzy byli raczej nieznani do tej pory (lub mało znani) bardzo szerokiemu ogółowi fanów audycji. Wszystkich tych wykonawców łączy przynajmniej jedno – pochodzą z Jamajki, wyspy przesiąkniętej i tętniącej muzyką ‘ciumkaną’, która tu jest chyba najlepiej rozumiana i odczuwana. Coś w tym jest, że o wielkich twórcach muzyki reggae mówi się, że są naznaczeni ‘jamajskim geniuszem’. Wielu (jak nie zdecydowana większość) najważniejszych przedstawicieli tego gatunku muzycznego stąd się wywodzi. Tu zaczynali swoją karierę artystyczną, tu się rozwijali i tu - w sławnym studiu One - nagrywali swoje pierwsze płyty.
Kogo można było wysłuchać dziś? Kolejno grali i śpiewali: Leonard Dillon – znany także jako ‘Sparrow’ lub ‘The Ethiopian’, jedna z najważniejszych postaci w historii muzyki reggae i historii kultury Jamajki w ogóle (One Step Forward And Two Steps Back oraz The Name Of Game Is Survival), Winston "Yellowman" Foster – albinos, popularny wśród jamajskich rasta nie tylko ze względu na swój wygląd, ale także z powodu nowatorskiego stylu, w jakim wykonuje swoje utwory (Let Me Rock You oraz Full Metal Jacket), Dennis Brown, który swoją pierwszą płytę nagrał w wieku 12 lat, a w ogóle wydal ich ponad pięćdziesiąt (Lovers’ Paradise oraz You Are Sugar And Spice), a także kapela Crucial Vibes – jak wszyscy dzisiejsi wykonawcy wybrzmiała w dwóch utworach, a mianowicie Trumpet Sounding i Control Yourself.
Tyle na dziś z czterdziestu płyt, jakie z kartonów wybrał i przywiózł ze sobą do warszawskiego mieszkania nasz reggae'owy guru. Reszta - w kolejnych odcinkach Reggała.