W ubiegłym tygodniu Dżadżyk rozpoczął prezentację nagrań Boba Marleya, które ujrzały światło dzienne z okazji 28. rocznicy Jego śmierci. Zgromadzone one zostały na wydanej na tę okoliczność płytce B Is For Bob. Dzisiaj niepublikowanych nagrań ciąg dalszy, ale tym razem niepochodzących ze wspomnianego CD.
Bob Marley zazwyczaj nie nagrywał płyt solo. Towarzyszyła mu grupa muzyczna The Wailers, w której poza Mistrzem śpiewali i grali (lub tylko grali) na różnych instrumentach Jego przyjaciele: Peter Tosh, Bunny Wailer oraz bracia Barrettowie – Aston i Carlton. Ci ostatni tworzyli sekcję rytmiczną (bas z perkusją), czyli trzon podstawowy zespołu. Na większości płyt Boba Marleya można usłyszeć także chórek złożony z wokali kobiecych, co jest normalnym i częstym zjawiskiem w muzyce reggae i jej nagraniach. Trio towarzyszące Bobowi Marleyowi to I-Three. Tworzyły go: Judy Mowatt, Rita Marley oraz Marcia Griffiths. Pierwsza z nich nagrywała także płyty samodzielnie. Właśnie jeden z jej utworów rozpoczął dzisiejszy Reggau.
Jeszcze słówko o niewiastach, co jest niejako uzasadnione w tym przypadku... Kobiety w życiu Boba Marleya występowały często przy Jego boku, nie tylko na scenie. Mistrz znany był ze swojej ‘kochliwości’. Do kobiet miał wyjątkową słabość, a one do niego. Uważany był za przystojniaka, niewiasty łatwo mu ulegały. Skutki namiętności, jakie targały często Bobem Marleyem, nie stanowią żadnej tajemnicy, łatwe były do przewidzenia, gdy był wśród żywych. To dzieci, których ze związków z innymi kobietami miał aż dziewięcioro. Biedna Rita, która musiała to wszystko znosić...
A wracając do playlisty Reggału. Po Judy Mowatt, na AntyRadiowej scenie prezentował się sam Mistrz, w towarzystwie The Wailers oczywiście. Dżadżyk puścił Waiting In Vain (nagranie koncertowe), Rebel Music, Bad Card oraz Real Situation. Ale to nie wszystko. Na zakończenie dzisiejszych prezentacji nagrań Boba Marleya, grupy The Wailers i tria I-Threes, które do tej pory nie były publikowane, a pojawiły się z okazji 28. rocznicy śmierci artysty wybrzmiał Lee „Scratch” Perry w dubowych wersjach dwóch utworów – Crisis i Buffalo Soldier.
A za tydzień... Zobaczymy, jeszcze nie wiadomo. Póki co, Jah bless you.