W dzisiejszym odcinku programu z muzyką ‘ciumkaną’ w roli głównej bohaterów było dwóch – Bob Marley i Lee „Scratch” Perry. Dobór wykonawców okazał się być nieprzypadkowy i miał głębokie uzasadnienie.
Dżadżyk nigdy nie ukrywał, że pierwszą reggae’ową płytą z jaką się zetknął w swoim życiu, był krążek przywieziony swojego czasu przez jego szkolnego kolegę z wakacji spędzanych u wujostwa w Anglii. Była to Kaya Boba Marleya. Od jej wysłuchania, a właściwie praktycznie od pierwszych jej dźwięków, rozpoczęło się ogromne uczucie Przemka Frankowskiego do muzyki reggae, trwające do dziś.
Można się domyślać dlaczego Bob Marley, a z jakiego powodu Lee „Scratch” Perry? Z takiego, że w ubiegłym roku ukazała się płyta Mistrza, zawierająca zremasteryzowane przez niego kawałki, śpiewane kilkadziesiąt lat wcześniej przez wielkiego Jamajczyka, który zafascynował muzyką reggae pewnego przyszłego redaktora AntyRadia. Lee „Scratch” Perry sięgnął po stare, klasyczne nagrania grupy The Wailers, w której poza Bobem Marleyem udzielał się i Peter Tosh, i Bunny Wailer i pozostali muzycy z pierwszego składu kapeli. Sięgnął, przerobił tę klasykę na ‘model 2009’ i w ten sposób powstała płyta Lee Scratch Perry Masters Bob Marley.
Co wybrzmiało? Przede wszystkim Kaya (Bob Marley i The Wailers), a następnie: African Herbsman (LSP), Don’t Rock My Boat (Bob Marley) i ten sam utwór w wykonaniu Lee „Scratch” Perry’ego, Keep On Moving oraz Sun Is Shining – także w podwójnym wykonaniu, w tym w dubowej wersji LSP.