 Nie da się ukryć, na ten dzień czekali wszyscy sympatycy i miłośnicy muzyki... hmm... ‘ciumkanej’, jak określa się żartobliwie muzykę reggae. Powszechnie nielubiany poniedziałek w ich oczach przedstawia się zupełnie inaczej - jest dniem bardzo oczekiwanym i bardzo sympatycznym. Powód oczywisty: to Reggau. Dziś audycja objawiła się w swojej trzeciej odsłonie.
Dla przypomnienia: w ubiegłym tygodniu Jah Jah rozpoczął prezentację historii muzyki reggae, opowiadając skąd wywodzi się i z czym w ogóle to (czytaj: ona) się je. Dzisiaj Reggau podróżniczy. AntyRadiowa rasta kasta przemieszczała się razem z Dżadżykiem po całym świecie w poszukiwaniu korzeni reggae i artystów, którzy tę muzykę uprawiają. Od początku swojego istnienia, czyli od połowy lat 50. powstało wiele jej odmian, wiele systemów i szkół reggae’owych i właśnie je w dzisiejszym programie Przemek pokazywał. Grali i śpiewali artyści, którzy nie są Jamajczykami z krwi i kości, ale ukochali sobie reggae i tę muzykę uprawiają, jak również najprawdziwsi, rdzenni mieszkańcy Jamajki, wyspy na Morzu Karaibskim, skąd reggae wywodzi się.
W poszukiwaniu artystów Jah Jah odwiedził różne kontynenty (Europę, Afrykę, Amerykę Środkową) i zaglądał w przeróżne zakamarki. Zagrali i zaśpiewali: Gentleman, Sinead O’Connor (Downpressor Man z płyty Throw Down Your Arms), polski Zacier (Róbrege), Basstion (Ulice jak stygmaty z płyty Lwy ognia) i Habakuk (Antylitania na czasy przejściowe z płyty A Ty siej), jamajscy wykonawcy klasycznego reggae – Inner Circle & Jacob ‘Killer’ Miller (Sweet a la la la long), Seydou Koné czyli Alpha Blondy z Wybrzeża Kości Słoniowej (śpiewa w kilku językach – po angielsku, francusku, hebrajsku, arabsku, a nawet w diula, jednym z języków swojego kraju).
Usłyszeć można było także The Meditations, Michaela Jamesa Williamsa (pseudonim Prince Far I), Lintona Kwesi Johnsona (urodzonego na Jamajce, obecnie przebywającego w Londynie) oraz Bima Shermana, który zakończył to spotkanie w karaibskich rytmach.
Do usłyszenia za tydzień. Jah bless you! |