Dzisiaj druga runda ostatniej walki bokserskiej na antenie Antyradia. Skonfrontowali się: Tomek Kin i Przemek Saleta.
Czy od sportu można odejść na zawsze? Okazuje się, że nie. Po zakończeniu kariery sportowej, Przemek Saleta stanie się champion emeritus, mistrzem na emeryturze, którą to emeryturę zawsze może jednakowoż zawiesić i wrócić na ring. Ze sportem nie żegna się na zawsze, ot co najwyżej uprawiane przez siebie dyscypliny zamieni na sport rekreacyjny. Po dwudziestu latach wyczynowego uprawiania sportu jest na niego w jakimś sensie w dalszym ciągu skazany. Musi do końca życia utrzymywać się w przyzwoitej formie, jak nie trenuje to gorzej się czuje, ale – prawdę powiedziawszy - nie ma już ochoty i czasu podporządkowywać całego dnia wyczynom sportowym.
Sport zawsze był dla niego przygodą. Pieniądze, jakie można było przy okazji zarobić, nie odgrywały zasadniczej roli - chociaż, jak mówią - pecunia non olet. W tym co robił, przez długie lata, chodziło o rywalizację, chęć sprawdzenia się, udowodnienia czegoś. Teraz czuje, że wypalił się w jakiś sposób... Ot, chociażby ostatnia przegrana w MAA... Nie dała mu już takiej adrenaliny, jakiej oczekiwał.
Uprawiał z powodzeniem cztery dyscypliny sportowe. Każdej z nich oddzielnie ma być poświęcone każde ze starć tej ostatniej walki bokserskiej. Dzisiaj – boks. Rękawice kick-boksera zamienił na bokserskie, kiedy zdobył już wszystko, co było możliwe do zdobycia w kick-boxingu. To było naturalne i normalne - dużo trenował z bokserami. Odnosił sukcesy w kick-boxingu, ale w Polsce nie miał rywali do treningu w wadze ciężkiej. Najpierw był boks amatorski, a potem zawodowy. Mówi się, że jest to najdroższy sport, pomijając fakt, że ponoć najbardziej widowiskowy, w którym startują sami twardziele. Przemek Saleta twierdzi, iż nie do końca tak jest, w gruncie rzeczy ogromne pieniądze, jakie można zarobić w boksie zawodowym, są nieco iluzoryczne... albo zastrzeżone dla garstki ludzi.
Nigdy nie bał się ringu i swoich rywali, zarówno przed walką, jak i w jej trakcie. Po pierwszej przegranej walce zastanawiał się tylko, czy ring bokserski jest rzeczywiście dla niego. Nie bał się także śmieszności, bo nie można mieć do siebie pretensji, jeśli dało się z siebie wszystko.
Boks zawodowy, który w Polsce zaczął rozwijać się w latach '90, parę dobrych lat później niż na świecie, został spopularyzowany w tzw. filmach bokserskich, ot chociażby w znanej produkcji amerykańskiej 'Rocky' z Sylvestrem Stallone w roli głównej. Nie są to zbyt realistyczne filmy, momentami przejaskrawione, momentami nawet... śmieszne, ale mają swoich zwolenników. Jak twierdzi Przemek Saleta, jego życiorys nie nadaje się zbyt na scenariusz takiego filmu bokserskiego, aczkolwiek był już bohaterem fabularyzowanego dokumentu, nakręconego w 1991 roku przez Macieja Dejczera.
W czasie programu nie tylko sam mistrz mówił o sobie, opowiadał o nim także zaproszony przez niego gość – Krzysztof 'Diablo' Włodarczyk.
Dla przypomnienia: w piątki, na potrzeby spotkań z Przemkiem Saletą, funkcjonuje skrzynka mailowa saleta@antyradio.pl.