Ostatnia w 2007 roku AR Machina typowo piątkowo-filmowa. Gościem w studiu był bowiem Andrzej Sołtysik, specjalista od filmu i dziennikarz, także Antyradia.
Jak to Vito powiedział, już się obawiał, ale jednak w telewizji byli Sami Swoi w święta Bożego Narodzenia. A co dla odmiany zaskoczyło w polskim kinie przez ten rok? Polski Instytut Sztuki Filmowej (PISF) funkcjonuje na tyle sprawnie, że widoczna jest większa ilość pieniędzy płynących do polskiej kinematografii. Więcej produkuje się u nas filmów i więcej wyświetla na pokazach. Drgnęło także w kwestii seriali. Gość skomentował to twierdząc, że teraz każda stacja musi mieć ze dwa seriale o miłości, jeden obyczajowy i jeden kryminalny. Ponad przeciętność wybijają się tu Odwróceni oraz Pitbull.
Poznaliśmy też typy naszych bohaterów na film roku 2007. Jah Jah najbardziej poruszył Labirynt Fauna, który do Andrzeja Sołtysika nie przemówił. Nasz gość wskazywał na nowego Tarantino, tu z kolei Jah Jah kręcił nosem. Vito natomiast twierdził, że podobał mu się Film o pszczołach. Oceniane było też polskie kino. Pan Andrzej mówił o Sztuczkach, które dla niego powinny się skończyć po 2 minutach, bo nie jest to materiał na pełnometrażowy film. Panowie w studiu zauważyli też powrót mody na film o Śląsku dając tu za przykład Benka Roberta Glińskiego.
Ciekawe były też okołofilmowe działania naszego gościa. Brał on bowiem udział w próbach wskrzeszenia DKF-ów, czyli Dyskusyjnych Klubów Filmowych, imprezach, na których można obejrzeć film, a po projekcji przy drinku porozmawiać z jego twórcami lub z innymi widzami ocenić produkcję. Ten inny sposób odbioru filmu to coś, co charakteryzuje także małe kina, które w świecie multipleksów doskonale sobie radzą wychodząc naprzeciw potrzebom bardziej wymagających klientów.
Skoro powspominaliśmy, to teraz warto byłoby się dowiedzieć co nas czeka w nadchodzącym roku. Następnego Władcy Pierścieni nie będzie, Piraci się utopili... będziemy zatem oglądać Piotra Adamczyka w komedii romantycznej Nie kłam, kochanie ("Karol" w komedii?!) i serial przeniesiony do kina, czyli Ranczo Wilkowyje. Zabieg często stosowany w nadziei na to, że część sporej widowni wstanie z kanapy sprzed telewizora i pójdzie obejrzeć swoich bohaterów na dużym ekranie. Tu Andrzej Sołtysik był ostrożny, nie wykluczał sukcesu, ale w niego wątpił. Bardziej ciekawiła go inna polska produkcja - Pora Mroku - pierwszy od niepamiętnych czasów (czyli od Wilczycy) polski horror z prawdziwego zdarzenia. Nadchodzący rok to też ciekawie zapowiadające się filmy biograficzne: o Bobie Dylanie (I'm Not There, polska premiera 22.02.2008 r.) oraz Ianie Curtisie (Control, polska premiera 07.03.2008 r.). Czekamy!
W drugiej godzinie zrobiło się bardziej uczuciowo, a to przez pytanie do słuchaczy kiedy ostatnio zdarzyło się wam płakać na filmie. Powód wylewania łez dowolny. No i płaczą słuchacze Antyradia, ze śmiechu oglądając np. Wiedźmina albo Pierwszą Miłość lub ze wzruszenia na Zielonej Mili, Armageddonie, Znachorze, czy Południe - Północ (z Grochowską i Szycem). Co do Maszynistów, to Vito stwierdził, że ostatni raz to musiał na Akademii Pana Kleksa płakać, natomiast Jah Jah przyznał, że młodym chłopakiem będąc płakał jak bóbr na Winnetou, część 3 (to tam Winnetou ginie od kul, zasłaniając swym ciałem Old Shatterhanda).
I tak właśnie wyglądała ostatnia tegoroczna AR Machina. Jah Jah prosił jeszcze o przysyłanie na frank@antyradio.pl propozycji utworów, które będzie puszczał w sylwestrową noc od 22:00 do 2:00. Będzie sam, bo Vito jedzie prowadzić imprezę z "agresywnymi tańcami niemieckimi"...
Zdrowia, szczęścia i słodyczy, Wszystkim słuchaczom życzy Antyradio Machina (czyli Frankowski i Odrobina)!