Bywają zimne i ciepłe, ostre i łagodne. Są dodatkiem do wędlin, mięsa, ryb i warzyw, a nawet do czegoś słodkiego. Skomponować można je samemu, według własnego gustu i smaku, można także kupić gotowe w sklepie - przynajmniej niektóre. O czym mowa? Oczywiście o sosach.
Nietrudno się domyślić, że skoro wywołane zostały do tablicy, to musiały mieć swoje 'pięć minut' w dzisiejszym odcinku stołu bez nóg. W rzeczy samej tak było. To właśnie one grały dzisiaj pierwsze skrzypce, ale nie bez powodu. Są jednym z elementów potrawy - bardzo ważnym zresztą. Nieraz robią się niemalże same (tak jak w przypadku pieczeni w sosie własnym), częściej jednak są wynikiem przemyślanego działania kuchcika i smakosza kulinarnego w jednym. Idą w parze ze wspomnianym mięsiwem, doskonale komponują się również z rybami, makaronami i warzywami. W każdej sytuacji dodają potrawom smaku i wyrrrazistości. Na talerzu mogą znaleźć się banalne ziemniaki i takie samo mięso, ale jeśli oba te składniki poleje się sosem - najlepiej własnoręcznie skomponowanym, to jest więcej niż pewne, że danie zyska na tym ogromnie.
Sosy istnieją w każdej kuchni świata. Wiele z nich zawdzięcza swoje istnienie francuskim mistrzom sztuki kulinarnej. Weźmy taki beszamel, na bazie którego przyrządzić można parę innych sosów, chociażby klasyczny sos serowy rodem z Francji znany jako sos Mornay. Kto wymyślił beszamela? Oczywiście Francuz - niejaki markiz Louis Bechameil, wysoki urzędnik na dworze Ludwika XIV. A winegret dodawany do sałat, surówek warzywnych czy mizerii? Bingo! To też dzieło kucharzy francuskich, przyjęte spontanicznie przez liczne kuchnie z całego świata.
Dzisiaj Paweł działał przy stole bez nóg w pojedynkę. Wiadomo - niedziela i bezgostne wydanie audycji. Na warsztat wziął parę klasyków nad klasykami w dziedzinie sosów i 'ku pamięci' przypomniał jak się je komponuje. Poza wspomnianym beszamelem i sosem Mornay zaistniał sos holenderski, sos bavarois, wzorcowy sos słodko-kwaśny, honey mustard, pesto, guacamole oraz dwa sosy na słodko, takie do deserów - czekoladowy oraz custard. Paweł szatkował przeróżne składniki, mieszał, dodawał zioła, dosmaczał i jednocześnie kolekcjonował na swojej skrzynce e-mailowej (loroch@antyradio.pl) propozycje słuchaczy w tym względzie. Najsmaczniejsze i rzucające na kolana sosy miały być nagrodzone full wypas zaproszeniami do gościńca Oycowizna niedaleko Magdalenki.
I to by było na tyle. Dzisiejsze wydanie Stołu z powyłamywanymi nogami zawsze można odsłuchać ponownie - wystarczy kliknąć TU.