Jeśli o kimś można powiedzieć, że się go szczerze nienawidzi, to może to być właśnie o nim. Na pewno czują do niego nienawiść gwiazdy i gwiazdki show-biznesu. Ale nie zawsze i nie wszystkie.
Kto zasługuje na taki brak uczucia z ich strony? Dzisiejszy gość Pawła, jeden z najbardziej znanych polskich paparazzi – Przemysław Stoppa. Nie raz, i nie dwa określany był przez tych, których zdejmuje (aparatem), najgorszymi słowami. Padlinożerca, ścierwojadacz, męski narząd w wydaniu wulgarnym, cham - to tylko niektóre z nich. Kiedyś się nimi przejmował, teraz nie ruszają go. Zdaje sobie z tego sprawę, jak bardzo załazi gwiazdkom za skórę i jak bardzo ma z nimi na pieńku, ale w swoim działaniu widzi pewien zamysł - nic innego nie sprawia mu większej frajdy, jak kompromitowanie ‘gburowatych frajerów’, ujawnianie ich złamanych moralnie kręgosłupów, pokazywanie ich słabości. Poza tym... to jego pasja. Nawet, gdyby był obrzydliwie bogaty, nie chciałby robić niczego innego. To go bawi.
Jego bawi, innych irytuje. Dają oni niejednokrotnie wyraz swoim negatywnym emocjom i nie tylko w słowach. Najsłynniejszy polski paparazzo bywa nieraz w opałach! Hmm... no cóż, ryzyko zawodowe. Pół biedy, jak jest to pokazanie języka, gorzej jak dochodzi do rękoczynów i na szwank narażone są jego drogocenne obiektywy, albo... on sam. Największą ‘awanturę’, jaką wywołał, była ta z Przemkiem Sadowskim, gdy aktor odpadł z programu Taniec z gwiazdami. Zobaczywszy wycelowany w swoją stronę obiektyw aparatu fotograficznego, baaardzo mocno się zdenerwował. W ruch poszły chyba pięści...
Jedni nie lubią, a inni wręcz zabiegają o to, żeby ‘spotkać się’ oko w oko z Przemysławem Stoppą i jego profesjonalnym sprzętem, mając w tym osobisty interes. Nieraz trzeba odkurzyć swoje zapomniane nazwisko i przypomnieć o swoim istnieniu. Paparazzi na to przystają i angażują się w takie sytuacje. Wychodzi na to, że nie zawsze są hienami - co im się zarzuca - czekającymi na swoje ofiary na imprezach, parkingach, w krzaczorach, na drzewach czy w kubłach na śmieci. Z drugiej strony... Czy to nie jest tak, że w ekosystemie i hieny są potrzebne? A na marginesie, należy przyznać, że to wcale nie lekki kawałek chleba. Paparazzi nieraz przychodzi pracować w niezwykle trudnych lub wręcz ekstremalnych warunkach... bez dodatku za szkodliwość dla zdrowia.
Przemysław Stoppa ma w swojej kolekcji parę zdjęć, z których jest... no, załóżmy bardzo zadowolony, żeby nie powiedzieć, wręcz dumny. ‘Obsługiwał’ prezydentową Kwaśniewską, trzy prezydentówny (najmilej wspomina pannę Kwaśniewską), Dodę Elektrodę, Frytkę i wielu innych z szoł-bizu. Tak, jak bywają gorące tematy w gazetach i kolorowych pismach, tak samo pewne nazwiska gwiazd lub znanych osób wzbudzają szczególne zainteresowanie paparazzich, a inne są passé. Dzisiejszy gość Pawła jest w tym rozeznaniu co do trendów na bieżąco i zawsze gotowy do działania. Lubi polować. Ma szerokie plany zawodowe - chciałby spróbować swoich umiejętności za granicą, bo w Polsce zaczyna być za ciasno. Jest jedno zdjęcie, na które zawsze patrzy z hienowatą zazdrością – fotka przedstawiająca młodego następcę brytyjskiego tronu Harry’ego z ręką uniesioną w hitlerowskim pozdrowieniu. I pomyśleć, że nie zostało zrobione ono ręką zawodowca, a amatorki – koleżanki księcia.
Paparactwo to zajęcie jak wiele innych. W tym zawodzie potrzebna jest jednak - mimo wszystko - odrobina taktu i jakiegoś wewnętrznego morale, etyki i sumienia. Są bowiem pewne granice, których przekroczyć nie można.
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie jej odcinki, można odsłuchać na stronie: KLIK.