Prawie równo 15 lat temu (3. grudnia 1992) wysłano pierwszy SMS na świecie. Neil Papworth pracownik Vodafone składał w nim życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia swoim kolegom. Początkowo SMS-y miały służyć operatorom do informowania klientów o awariach sieci, zmianach w cenniku operatora i temu podobnych sytuacji. Nie istniała też technologia umożliwiająca przesyłanie SMS-ów do innych sieci, nie myślano więc, że wiadomości tego typu mogą się stać powszechną formą komunikacji. Zmieniło się to jednak, kiedy odkryto, że wiadomości tekstowe cieszą się niezwykłą popularnością wśród nastolatków. To właśnie ta grupa klientów skłoniła operatorów do uruchomienia nowej usługi, choć na początku wszyscy pytali, po co pisać, skoro z telefonu można po prostu zadzwonić. (za Wikipedia.pl)
Dziś SMS jest fenomenem popkultury. Polacy wysyłają 62 mld SMS-ów rocznie, co (jak obliczył jeden ze słuchaczy) daje 4,47 dziennie na jednego Polaka! Na temat pokolenia SMS (i innych zjawisk socjologicznych) wypowiadała się pani Joanna Heitman, psycholog, socjolog, gość dzisiejszego wydania AntyRadio Machiny. Skąd tak wielka popularność tego sposobu komunikowania się? Po pierwsze: nie zawsze mamy ochotę rozmawiać z kimś na dany temat, po drugie: tak jest taniej i szybciej. A przynajmniej tak nam się wydaje.
SMS to (jak sama nazwa wskazuje) wielki skrót treści, którą chcemy przekazać. Pani Joanna twierdzi, że jest to wręcz poezja, ponieważ w jednym zdaniu należy zawrzeć jak najwięcej emocji. Jah Jah przyznał, że język SMS-ów wszedł do użytku codziennego, przynajmniej wśród młodzieży. Wystarczy podsłuchać kilka rozmów - siema, ok, narka, spoko! Czy nie jest tak, że możemy wrócić do jaskini komunikacyjnej? Nie chce się nam pisać całych zdań, zastępujemy je nie dość, że skrótami, to jeszcze często angielskimi (CU - See You; 4U - For You), prócz tego wysyłamy obrazki, emotikony, filmy i wiele, wiele innych. Czy nie cofamy się do czasów pisma obrazkowego? Pani Joanna pospieszyła z odpowiedzią, że już w latach 90. ubiegłego stulecia zapowiadano, że zbliża się kres języka polskiego, ponieważ zostanie on wyparty przez różne skróty i słówka angielskie. Na razie jeszcze dajemy radę, chociaż można się czasem wystraszyć słysząc o targetach zmatchowanych czy dyzlizacji zakładu pracy, w którym produkowane są samochody z silnikiem typu diesel. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że język SMS-ów będzie się rozwijał niezależnie od języka tradycyjnego.
Wracając do tematu SMS-ów: często są one w stanie zmienić nasze życie. Pani Joanna opowiedziała o tym, że jeden ze wspanialszych związków w jej życiu rozpoczął się właśnie przez SMS. Pamięta ten wieczór, kiedy co kilka minut słyszała sygnał zwiastujący nadejście krótkiej wiadomości tekstowej. Reagowała na niego jak pies Pawłowa. Są jednak sytuacje, w których powinniśmy unikać takiej formy wypowiedzi, nawet jeśli miałaby być ona dla nas stukrotne wygodniejsza niż tradycyjny kontakt werbalny. Przeprowadzono na ten temat badania, w których aż 90% Polaków stwierdziło, że do sytuacji takich należą zaręczyny. Nie wypada też informować w ten sposób o pogrzebie, zakończeniu związku, czy wyrzuceniu z pracy. Vito zna takich, którzy zostali powiadomieni o wyrzuceniu z pracy... faksem, bo wtedy jeszcze nie było SMS-ów. Admirałowie i gość dzisiejszego wydania audycji jednomyślnie stwierdzili, że nie ma nic gorszego od SMS-a zbiorowego z życzeniami świątecznymi. Wszystkim - jak leci - wysyła się takie same wierszyki, rymowanki, wyliczanki. Co gorsza, nawet ich sami nie wymyślamy, tylko ściągamy gotowe z internetu. Lepiej już chyba wcale nie wysyłać takich życzeń. W SMS-ach kryje się też niebezpieczeństwo. Mogą być doskonałym dowodem w sądzie. Na przykład podczas sprawy... rozwodowej. Poza tym, jak mawiają bracia K., to właśnie przez SMS-y ("schowaj babci dowód") był taki, a nie inny wynik wyborów! A iluż programów telewizyjnych nie byłoby bez krótkich wiadomości tekstowych? Obliczono, że zarabiają one około 3000 zł... na minutę. (Vito: Klęczę przed Tobą w jedwabnych pończoszkach, mam związane ręce... Chcesz się przyłączyć? Wyślij SMS. Jedyne 9,99 + VAT). Vito opowiedział także o urządzeniu w kształcie kuli, które zapobiega budzeniu nas przez SMS (ile to razy już tak było, że z błogiego snu wyrywa człowieka sygnał, czy wibracje zapowiadające nadejście SMS-a). Na owej kuli wyświetla się tekst wiadomości. I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie to, że urządzenie kosztuje 2225,19 USD.
Tuż przed 22.00 w studiu w HRC (skąd nadawali dziś Maszyniści) pojawił się Makak, który przyznał się, że w wysyłaniu SMS-ów załapuje się na średnią krajową. Jah Jah stwierdził, że telefon komórkowy jest (obok koła i żarówki) jednym z najważniejszych wynalazków na świecie! Nie uwolnimy się od SMS-ów, które niestety nami rządzą. Należy się tylko zastanawiać w którą stronę pójdzie to zjawisko.