Minął tydzień od tragicznej katastrofy pod Smoleńskiem, w której śmierć poniosło dziewięćdziesiąt sześć osób udających się na uroczyste obchody rocznicy zbrodni katyńskiej.
Od siedmiu dni obowiązuje w kraju żałoba narodowa. Odwołane są koncerty oraz imprezy sportowe i kulturalne. Strony internetowe pozbawione są koloru i dodatkowo ‘przyozdobione’ czarną kokardką. Podobnie szaro wyglądają wydania gazet, a przynajmniej te ich strony, które zawierają informacje krajowe. W radiu i telewizji nadawane są okolicznościowe (czytaj: specjalne) programy – według ‘żałobnej’ ramówki.
Temat zdominował media, ale to tak jakby nic dziwnego. Statystycznie rzecz ujmując, katastrofy lotnicze w ogóle, a w szczególe te, w których giną najważniejsze osoby w państwie, nie zdarzają się w końcu tak często. Jest o czym mówić między sobą w pracy w przerwie na kawę, ale jest także o czym pisać w dziennikach i czasopismach, jest o czym dyskutować z zapraszanymi do studia telewizyjnego gośćmi. Zawsze przecież można kogoś wspomnieć, przedstawić czy przybliżyć – nie tylko parę prezydencką, chociaż ta wyraźnie gra pierwsze skrzypce w tej smutnej tematyce – bo mnóstwo ofiar tej katastrofy lotniczej była w końcu nieznana szerokiemu ogółowi społeczeństwa.
Każdy po swojemu przeżywa to, co wydarzyło się w ubiegłą sobotę pod Smoleńskiem. Po swojemu wylewa łzy, poddając się żalowi i smutkowi - według jak gdyby własnoręcznie napisanego scenariusza. Przy okazji oczekuje także - z większą lub mniejszą niecierpliwością - tego końcowego momentu. Momentu, kiedy odbędą się uroczystości pogrzebowe Prezydenta i Jego małżonki, co pozwoli zakończyć okres przedłużającej się żałoby. Trwa już ona dostatecznie długo, a życie przecież musi iść naprzód pomimo tej tragedii.
I tu, czyli w pogrzebie jest… nomen omen… pies pogrzebany. Sprawa pochówku pary prezydenckiej, w sensie miejsca wiecznego jej spoczynku w kryptach wawelskich, obok królów Polski i innych wybitnych postaci, które w sposób wyjątkowy zapisały się w historii Polski, okazała się być wielce kontrowersyjną i wywołującą od paru dni burzliwe dyskusje i protesty w każdym niemalże środowisku. Swoje niezadowolenie z tego powodu wyrażali zarówno mieszkańcy grodu Kraka, jak i innych regionów kraju nadwiślańskiego – politycy, twórcy, artyści, dziennikarze. Praktycznie każdy, kto miał takie życzenie, mógł zabrać głos w sprawie. I zabierał. Dzisiaj temat ten zdominował dyskusję przy stole z powyłamywanymi nogami, chociaż Paweł chciał się jedynie dowiedzieć, jak minął biesiadnikom trudny tydzień żałoby… Tydzień trzymania się razem w obliczu tragedii narodowej, bez względu na sercu bliskie upodobania polityczne.
Jakie argumenty ‘za’ i ‘przeciw’ padały w dyskusji? Różne różniste. Można zapoznać się z nimi odsłuchując dzisiejszy Blat. Tradycyjnie został nagrany i będzie możliwy do odsłuchania TU.