Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 25 2012 08:44:11
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Smaki według Józefa Oleksego
GastrofazaDzisiaj w Gastrofazie zapachniało... nomen omen... odrobiną PRL i jego smakami, a wszystko to za sprawą gościa programu. Był nim premier Józef Oleksy, który na małą chwilę zaszczycił swoją obecnością studio Antyradia w Hard Rock Cafe, skąd była emitowana dzisiejsza audycja.

Można powiedzieć, iż w pewnym sensie było to niecodzienne wydanie Gastrofazy, nie tylko dlatego, że nadawane z innego, niż zazwyczaj studia. Za konsoletą usiedli dzisiaj bowiem dwaj niestrudzeni, etatowi zastępcy nieobecnych (z różnych powodów) redaktorów Antyradia, a jednocześnie wyjątkowi smakosze życia i znawcy tematu w teorii i praktyce – Przemek Jah Jah Frankowski i Vito Odrobina. Obydwaj występowali już w Gastrofazie w charakterze gości, obydwóm także przyszło swojego czasu program prowadzić. Mało tego, na kuchni znają się, lubią dobrze zjeść, a nawet potrafią upichcić co nieco. Nic dodać, nic ująć – właściwi ludzie na właściwym miejscu.

Ale do rzeczy, miało być o smakach PRL. Właśnie w tym okresie młody Józef Oleksy (rocznik 1946) dorastał i wiele z tamtych lat pamięta. Jego najukochańszym smakiem dzieciństwa był rabarbar, który – jak twierdzi - był najbardziej smakowity w cieście, pieczonym przez mamę i w kompocie. Kruche ciasto z rabarbarem nie miało i nie ma sobie równych, a jego smak jest nie do zapomnienia. W późniejszych latach nigdy nie przymierzał się do samodzielnego zrobienia placka z tym ni to owocem, ni warzywkiem, bo po prostu nie potrafi ugnieść kruchego ciasta. Specjalizuje się za to w pierogach oraz makaronach i zrobienie jednego, czy drugiego nie stanowi dla niego żadnego problemu.

Najgorszym smakiem, jaki pamięta z dzieciństwa jest osławiony już... szpinak oraz tran. Zazwyczaj obydwa 'smakołyki' nie za bardzo 'podchodzą' dzieciom - stąd osławione. Bardzo często są wymieniane jako nielubiane we wczesnym okresie życia człowieka. Zresztą, co może być dobrego w tłustym tranie, do którego dzieciaki zmuszało się tylko i wyłącznie ze względu na 'samo zdrowie', jakie ponoć zawiera? Także zieloną kupkę witamin na talerzu, przypominającą... nieważne co... Józef Oleksy wspomina bez zachwytu i entuzjazmu – delikatnie rzecz ujmując. Do szpinaku przekonał się dopiero w późniejszych latach swojego życia - to często się zdarza - i polubił to zdrowe warzywo, gdy zaczęła przyrządzać je małżonka. I jak tu nie dać wiary spostrzeżeniu, że dużo zależy od tego, kto stoi za potrawą, kto ją przygotowuje i serwuje...

Z okresu lat pacholęcych mile przywodzi w pamięci krakowskie kremówki i lody. W tamtych czasach to były największe rarytasy dzieciaków, przynajmniej w jego rodzinnym mieście – Nowym Sączu. Obowiązkowo należy tutaj wspomnieć jeszcze o wspaniałej czerwonej oranżadzie w butelkach, zamykanych specjalnym mechanizmem z gumką. Bez jej smaku dzieciństwo w PRL nie liczyło się. Natomiast z domowych słodyczy, Premier pamięta doskonale andruty nadziewane chałwą. Na południu Polski nazywało się je ‘perszingami’.

W swoim dorosłym życiu Józef Oleksy próbował różnych potraw i różnie je wspomina. Zaliczył prawie wszystkie kuchnie świata. Z racji piastowanych stanowisk wiele podróżował, odwiedzając ciekawe miejsca w najodleglejszych zakątkach kuli ziemskiej. Właśnie z takich wyjazdów przywoził najbardziej oryginalne wrażenia kulinarne. Jednym z nich są maleńkie, zaledwie 8-centymetrowe, węgorze smażone na maśle. Jadł je w Madrycie, gdzie uchodziły za wyjątkowy rarytas - stąd chyba były najdroższym daniem w karcie. W Japonii widział i degustował smażone skorpiony. Twierdzi, że były smaczne, chrupkie i miały niepowtarzalny smak. Nie do zapomnienia natomiast – nigdy – jest obrazek z restauracji w Chinach, jaki utkwił mu w pamięci. Sam był także jej gościem, siedział przy sąsiednim stoliku. Swojej, rozpoczętej kolacji, nie był w stanie dokończyć, gdy zobaczył, jak grupa tubylców zajada się mózgiem żywej małpeczki, uwięzionej w specjalnej pułapce zamontowanej w konstrukcji stołu biesiadnego. Straszne, obrzydliwe, nieludzkie, nieapetyczne.

W rodzimej kuchni bardzo sobie ceni – pod względem smakowym - rosół z bażantów z kluskami francuskimi. Za tę zupę, ale jedynie w wykonaniu małżonki, dałby pokroić się niemalże na paski.

O jedzeniu i smakach, o tym, co jest ważne w sztuce kulinarnej, a co mniej istotne, można mówić w nieskończoność. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że premier Oleksy jest smakoszem (to słychać) i gdyby mógł, z przyjemnością jeszcze długo prowadziłby z Jah Jah i Vito tę interesującą rozmowę na gastrofazowe tematy. Ale, niestety... Dzisiaj rozmowa z gościem ledwo zaczęła się, a już musiała się skończyć. No tak, obowiązki... Nieraz tak bywa.

Dzisiejsze wydanie Gastrofazy, jak i poprzednie odcinki audycji, można odsłuchać na stronie www.gdziezjesc.info/gastrofaza.htm
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
Tytuł Piosenki
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję