Na pierwszy rzut oka temat audycji może się wydać dość nietypowy. Jednak kiedy się nad nim głębiej zastanowić, okazuje się, że stosunek do przyrody to także kultura. Stąd w dzisiejszej Machinie główną bohaterką była królowa polskich rzek. Jakie kryje w sobie tajemnice, co możemy spotkać na jej brzegach? Opowiadał o tym (oraz o kilku innych kwestiach) Przemek Pasek z fundacji Ja Wisła.
Na początek kilka słów o rzeczonej fundacji. Jak czytamy na stronie www.jawisla.pl powstała ona po to, "aby chronić Królową Rzek, Wisłę i radość z obcowania z Nią przywracać (...). Działamy na rzecz ochrony naturalnego biegu Rzeki, zachowania unikatowych wartości przyrodniczych Jej doliny oraz ożywienia pamięci o Jej dziedzictwie kulturowym, starając się wzbudzić Waszą współodpowiedzialność za Jej losy." Cóż zatem wyjątkowego w Wiśle? Po pierwsze, unikatowe gatunki zwierząt. Nad Wisłą żyją rybitwy, które upodobały sobie piaszczyste wysepki. Poza tym żyją tu ptaki, które gdzie indziej ciężko jest znaleźć. Mowa o czarnych bocianach, białych czaplach (ogólnie w Polsce spotykana rzadko, nad samą Wisłą w dość dużej liczbie), które zobaczyć możemy także w okolicach warszawskiego odcinka Wisły. Pan Przemek w zeszłym roku, w okolicach Tarchomina naliczył ich aż 23. Poza tym jest mnóstwo kormoranów. W Wiśle żyją też bobry. Po wojnie były one zaliczane do gatunków zagrożonych wyginięciem. Obecnie bardzo łatwo je spotkać. Jednak są tak mocno zdegenerowane, że można je nawet głaskać. Pan Przemysław Pasek widział bobra wychodzącego z rzeki z... reklamówką. Wydawać by się mogło, że to śmieszne, jednak kiedy głębiej się zastanowić nad życiem tych zwierząt - wcale nie jest ono takie kolorowe. Dziwne, że zwierzęta te jeszcze nie świecą - takiej jakości pożywienie znajdują w swoim środowisku naturalnym, jakim jest mocno zanieczyszczona Wisła, że nie byłoby to wcale zaskakujące. W Warszawie są tylko dwie oczyszczalnie, a przecież to właśnie miasto jest głównym trucicielem rzeki. Na szczęście są bardzo duże szanse na to, że los się odmieni. W związku z tym, że Polska należy do Unii Europejskiej, do 2012 roku musimy zbudować nowoczesną oczyszczalnię (w Warszawie, a także w innych dużych miastach), natomiast do roku 2016 w miastach mniejszych. Czy "Polak potrafi" i aby dać sobie więcej czasu podzieli Warszawę na kilka mniejszych miast? Oby nie! Gość wspomniał o przeszłości Wisły, kiedy to można było spokojnie pić z niej wodę, kąpać się w niej, a także łowić łososie i jesiotry. Vito pamięta niestety tylko te bardziej mroczne czasy. Wszak wychował się nad krakowskimi brzegami Wisły. I przyznaje, że były takie momenty, kiedy do rzeki nie dało się podejść, tak okropny wydawała z siebie odór. Pan Przemysław wspomniał także o akcji, którą obecnie zajmuje się Ja Wisła. Chodzi o Wyspy Zawadowskie, fragment Wisły, który pozostał nieuregulowany. Mało kto wie, że od dziewięciu lat obszar ten jest rezerwatem przyrody. Te przepiękne krajobrazowo i bezcenne przyrodniczo tereny rozciągające się od południowych granic Warszawy aż za ujście Świdra i Jeziorki, ulegają jednak w ostatnich latach lawinowo narastającej inwazji quadów i samochodów terenowych. Bezmyślni kierowcy traktują ostoje ginących ptaków jak opuszczony poligon, rozjeżdżając je na drobny mak oponami. Tydzień temu rozpoczęła się akcja polegająca na oznakowaniu tego terenu czerwonymi tabliczkami. Kto żyw - łopaty w dłoń. Spotykamy się w najbliższą sobotę, o godzinie 10.00 nad jeziorem Łacha w Józefowie. Pozwólmy, by odpoczywające tam bociany, które lecą do Afryki miały się gdzie przekimać!
Gość opuszczając studio zapewnił ponownie, że idzie ku lepszemu. Miasto zwraca się ku rzece, są też dotacje na zrobienie czegoś więcej niż tylko niefunkcjonalne bulwary (zostały zbudowane tak, że uniemożliwiają cumowanie pojazdów pływających).
Tradycyjna już dyskusja mailowa dotyczyła, jak nietrudno się domyślić, rzek wszelakich. I (co bardzo zdziwiło Admirałów) ludzie pisali raczej o rzekach odległych od ich miejsca zamieszkania. Na przykład słuchacz z Tarnowa - zamiast chwalić Dunajec, wspomina Zalew Zegrzyński. Cudze chwalicie swego nie znacie! Tych rzek, rzeczek, rzeczułek opisywanych przez słuchaczy zrobiło się co niemiara. Bug, Pilica, Ślepiotka, Warta, Knurówka - to tylko część z nich. Pojawiały się także niechlubne historię. Jak na przykład opowieść o Kłodnicy, która w 1999 r. była drugą rzeką w Europie pod względem zanieczyszczenia.
Admirałowie zakończyli program, bo zapragnęli się "ukąpać". Może jednak lepiej poczekać z tym kilka miesięcy, aż "się ściepli"? :)