 Krótki to był spacerek po krakowskich zakamarkach, ale co by nie mówić - pierwszy tej wiosny… na antenie AntyRadia. I na pewno nie ostatni. Kolejne nastąpią już wkrótce. Będą odbywały się systematycznie, w każdą sobotę - aż do końca maja, bez względu na pogodę i okoliczności przyrody.
Biesiadnicy zwyczajowo przycupnięci przy stole nóżek pozbawionym trochę pochodzą i pojeżdżą w tym miesiącu, jako że spacery swoim zasięgiem obejmą całą Małopolskę - wzdłuż i wszerz. Ukazując swoje walory w pełnej krasie, będzie ona kusiła i zachęcała mieszkańców pięknego kraju nadwiślańskiego spoza regionu do odwiedzenia tego urokliwego pod każdym względem miejsca, czyli - inaczej rzecz ujmując - będzie się promowała i dawała lepiej poznać. Dzisiaj na dobry przedsięwzięcia początek swoje walory prezentował Kraków – ‘miasto królów polskich’, naszpikowane zabytkami, będącymi świadectwem historii i na wskroś nią przesiąkniętymi. Co tu dużo mówić - po prostu stolica Małopolski! Na jego temat głos zabierał jeden z tych, który z racji dyrektorowania na co dzień w ‘galicyjskim’ Centrum Informacji Turystycznej, wie wszystko w kwestii wszelakich atrakcji grodu Kraka, przyjemności i wrażeń jakich można w nim doznać, jego plusów i minusów.
Pan Tomasz (o nim to wyżej mowa) radośnie dzielił się informacjami dotyczącymi infrastruktury noclegowej (istniejącej i nieustannie poprawiającej się), przybytków gastronomicznych, w których można głód oszukać za duże albo małe pieniądze, najnowszych krakowskich atrakcji turystycznych (jedną z nich jest balon widowiskowy). Te stare - typu Wawel, Bazylika Mariacka, Sukiennice, Kazimierz i wiele innych będących ‘a must’ w stolicy Małopolski - są wszystkim mniej lub bardziej znane, bo któż nie był w Krakowie przynajmniej raz w życiu i tych cudeniek nie oglądał? Chociażby w pacholęcych latach, z wycieczką szkolną...
Nie zapomniał wspomnieć o cenach ‘obowiązujących’ w grodzie Kraka. Podobno nie zdziera się tu z turystów, podobno każdego stać na odwiedzenie Krakowa, ale kto trafi za krakusami, pieniądz miłującymi... Napomknął też o przyległościach krakowskich bliższych i dalszych – kopalni soli w Wieliczce, malowniczych dolinkach jurajskich, okolicach Ojcowa i Pieskowej Skały, Oświęcimiu no i oczywiście Zakopanem. Wyśpiewał wszystko, pociągany sprytnie za język przez Bartosza Walata, głos krakowskiego AntyRadia, który na okoliczność przekazania wywiadu, ‘łączył się’ z warszawskim studiem przy Żurawiej 8.
W drugiej części Blatu uczta innego rodzaju. Tym razem raczej dla ucha niż oka, bo dla obu tych organów przewidziana była jedynie dla Pawła. Biesiadnicy stołu bez nóżek spotkali się mianowicie z Joanną Kołaczkowską z kabaretu Hrabi, niekoronowaną królową tej sztuki scenicznej – jak niektórzy o niej mówią, co - tak na marginesie - z jednej strony miłe jest dla niej (któż nie lubi komplementów - tym bardziej, że w pełni zasłużonych), z drugiej natomiast ociupinkę krępujące. Czym zasłużyła sobie na miano najbardziej ulubionej ‘kabareciary’? Hmm… całokształtem, że tak to się ujmie. Za każdym razem, gdy słucha się jej i ją ogląda porywa mimiką, gestem, słowem, brawurowymi konstrukcjami myślowymi. Skecze jej autorstwa powalają i na długo zapewniają doskonały nastrój. Ona sama nie wyobraża sobie życia bez kabaretu. Stanowi on ‘esensję’ jej życia.
Nie sposób spisać tego, co wniosła sobą do Blatu gościówa Pawła, to trzeba koniecznie samemu odsłuchać. A wystarczy kliknąć - o TU. |