Na dobry wieczór Tomasz Kin przypomniał, że pod adresem (cholera wie jakim, może być pewnie tomek@antyradio.pl ) czeka na zdjęcia Waszych mieszkań z Ursynowa, żeby sprawdzić co się tam zmieniło od czasów PRL. Poza tym ogłoszeniem dostaliśmy oczywiście kolejną porcję przygód lokatorów bloku przy Alternatywy 4.
Kontynuowaliśmy wątek delegacji, która przyszła do prezesa spółdzielni walczyć o wyrzucenie Anioła z funkcji tzw. gospodarza domu. Jak się jednak okazało, takie proste to nie będzie. Anioł wiedział komu kiedy życzyć najlepszego z okazji imienin i jak wykreować swój wizerunek jako usłużnego aparatczyka. A takich ludzi władza się nie pozbywa.
Prawą ręką Anioła w bloku był Furman, człowiek, którego nikt nie lubił. Nikt, poza nauczycielką Lewicką, której, nie wiedzieć czemu wpadł w oko. Przy okazji 20. stopnia zasilania, czyli wyłączenia prądu w całym osiedlu, wpadła do niego do mieszkania tłumacząc się, że boi się ciemności. Pocieszanie wystraszonej kobiety skończyło się w łóżku i potrwało do następnego dnia rano. Lewicka poczuła się jak u siebie, już nawet zaplanowała gdzie będą wybite drzwi do jej mieszkania.
Telefony w bloku mieli tylko Anioł i tow. Winnicki. Do Anioła nikt nie dzwonił, bo on nie chciał nikogo z lokatorów prosić do telefonu, natomiast Winnicki bardzo chętnie służył pomocą. Dzięki temu mógł sobie posłuchać o czym rozmawia prof. Dąb-Rozwadowski. "Adam nie jąkaj się, tylko powiedz o co chodzi" i już wiadomo, że profesor rozmawiał z Adamem Michnikiem, a Winnicki mógł się przysłuchiwać tym ciekawym historiom.
W tej audycji dowiedzieliśmy się jeszcze jak to Anioł wyłudzał pieniądze od lokatorów urządzając blokowego totka, a także jak Kubiak zmieniał koło w samochodzie. Nie mając lewarka, podniósł bowiem samochód razem z żoną w środku za pomocą dźwigu. Ale czy wóz był ubezpieczony od wypadków lotniczych, tego się pewnie dowiemy w kolejnym odcinku Alternatyw 4.
W trakcie audycji Kin nawiązał do wielokrotnie powtarzającego się w mailach pytania "Co dalej, jak skończą się Alternatywy 4?". Oznajmił, że wie co dalej, ale nie powie. Hmm... to niech nie mówi, ale za to niech przynajmniej puszcza lepszą muzykę w tym swoim Obowiązkowym Kinie.