O przepisach w Austrii i Niemczech mówił Włodzimierz. Gdy przyłapie cię tam policja i ukarze mandatem, to chce jak najszybciej uzyskać kasę, ale nie chodzi tu o pieniądze z portfela czy bankomatu. Okazuje się, że policja bierze w zastaw radia, buty itp. A jak nie starczy na mandat, to wtedy samochód zatrzymują. Maciek zaproponował, żeby jechać tam starym zdezelowanym trabantem, mieć radio „Safari”, a w bagażniku gumiaki. Wtedy cały ten majdan mogą sobie zatrzymywać.
Potem Maciek opisywał swoje wrażenia z Kazachstanu, gdzie spotkał na pustkowiu prymitywną stację benzynową przy jurcie. Gość, w różnego rodzaju pojemnikach, butelkach i słoikach przechowywał benzynę, którą sprzedawał potrzebującym. Gdy zapas się kończył, ładował puste pojemniki na Kamaza i jechał do najbliższej miejscowości – Aralsk. Tam tankował na stacji ręcznej - benzynę 86 oktan i wracał do jurty. Maciek przypuszczał, że wyjeżdzając z rafinerii to ta benzyna miała 86 oktan, a w dystrybutorze jakieś 70. A przy jurcie to pewnie jakieś 50 oktan. Najciekawsze jest to, że Maciek widział, że do jurty podjechali zatankować goście mercedesem klasy S.
|