Autograf swoim sympatykom machnie nawet na skrawku papieru, gdziekolwiek by ich nie spotkała – na ulicy, w sklepie czy na przejażdżce rowerowej. Należy przyznać, że ma ich mnóstwo, ale nie może być inaczej, skoro odtwarza naczelną postać w najpopularniejszej polskiej telenoweli ostatnich lat. Miliony ludzi ogląda tasiemca M jak miłość, śledzi losy rodziny Mostowiaków, odżegnuje od czci i wiary niektórych bohaterów filmu, a innych z kolei darzy wielką sympatią, stawiając ich sobie i innym za wzór do naśladowania. Przeogromne pokłady życzliwości, wręcz tytułowej miłości, wzbudza sobą nestorka serialowego rodu Mostowiaków - Barbara Mostowiak, kobieta pełna mądrości życiowej, poczciwa, spokojna, prostolinijna, dobra i wyrozumiała żona, matka, teściowa i babcia. W tę rolę wciela się od paru dobrych lat dzisiejsza gościówa Pawła – Teresa Lipowska-Zaliwska.
Co by nie mówić, spotkanie przy stole bez nóg w ostatnim dniu stycznia, to konfrontacja z młodą duchem legendą filmu polskiego (tak, to jest możliwe – można być młodą legendą!), obecną na deskach teatralnych i celuloidowej błonie od 50 lat, niezwykle zapracowaną emerytką, o której śmiało można powiedzieć 'stara wyga', co na aktorstwie zęby zjadła. Świadczy o tym liczba zagranych ról, zarówno w teatrze, jak i filmie, a także występy w kabarecie Dudek, którego była jedną z gwiazd przez kawał swojego życia. Bardzo miło zresztą wspomina ten okres. Zawsze marzyła o tym, aby móc w nim występować, bo był to kabaret literacki z prawdziwego zdarzenia, z rodzajem dowcipu, który jej pasował, z wymagającą publicznością, ze wspaniałymi postaciami ze świata teatru i filmu, które brylowały również na jego scenie.
Kobietom wieku się nie liczy, nie patrzy się w ich metrykę urodzenia, bo to nie wypada. Na lata Teresy Lipowskiej można patrzeć, ale... jedynie z podziwem i zachwytem, nisko przy tym przed nią kłaniać się i obsypywać kwiatami (które uwielbia). Ona sama nie robi żadnych tajemnic z faktu, że jest rocznikiem przedwojennym. Nie czuje się na tyle, ile ma na karku. Jest pełna życia, rozpiera ją energia i niesamowity wigor. Wie, że dużo może jeszcze z siebie dać – i daje. Nie dopuszcza myśli, że ma te lata, jakie ma, a jeśli dopuściłaby, to w jej mniemaniu mogłoby to oznaczać, że pora zniknąć z tego padołu ziemskiego. Zupełnie nie jest typem zachowującej się statecznie i dostojnie ,matrony’. Wręcz przeciwnie – to ‘sportówa’, którą spotkać można - ubraną w kaszkiet i spodnie - na przejażdżce rowerowej po duktach lasku na warszawskich Kabatach albo na pływalni. Jedno i drugie uwielbia, na równi z tańcem. To największy dla niej relaks i zastrzyk sił witalnych.
Wystąpiła w ponad 70 filmach wcielając się w różne role, podkładała głos dubbingując postaci wielu kreskówek dla dzieci, zagrała mnóstwo ról teatralnych, z których była dumna, ale czy zawsze była doceniana? Trochę ma żal do losu - co podkreśla w wielu wywiadach, że niby zawsze rozpoznawalna, ale... tak jakby dopiero teraz, po tylu latach pracy, buchnęła lawinowo jej popularność, a ona jako aktorka stała się bardzo znana i uwielbiana przez miliony. A wszystko to za sprawą roli Barbary w tasiemcu M jak miłość. Roli, którą najchętniej trochę zmodyfikowałaby i ze ‘świętej Zyty’ zrobiłaby postać bardziej ostrą, z rogami, mniej zasadniczą, trochę zołzowatą, taką co to skłamie, zakręci (niekoniecznie ciasto na podwieczorek dla rodziny). Grywała przecież takie postaci – choćby złą i antypatyczną, jędzowatą teściową w filmie Tato. Lubi wyraziste i ‘ostre’ role, nawet rzuciłaby ‘mięsem’ (choć niekoniecznie chciałaby być postacią wręcz wulgarną), bo wszystkie role ‘kontrowe’ są ciekawsze do zagrania, dają większą możliwość pokazania swojego warsztatu. Nie miałaby nic przeciwko temu, gdyby jakiś reżyser powierzył jej wcielenie się w postać psychopatki. To dopiero byłoby wyzwanie!
Podobno ani jednego dnia w swoim życiu zawodowym nie była bezrobotna. Zawsze na etacie, zawsze w pracy, często na zastępstwach za koleżanki (głównie w Dudku). Wielka aktorka, a taka normalna, co w dzisiejszych czasach nie zawsze jest oczywistą oczywistością. Niczym nie zmanierowana, bez ‘sodówki’ w głowie, pełna energii bez jakichkolwiek dopalaczy. I tak trzymać, pani Tereso! Wielu dalszych wspaniałych ról!
Dzisiejszy odcinek Blatu tradycyjnie jest możliwy do odsłuchania. Wystarczy kliknąć TU .