Obszerny artykuł o Mariuszu Pudzianowskim z marcowej Machiny to dzisiejsza inspiracja redaktorów Witolda 'Vito' Odrobiny i Przemysława 'Jah Jah' Frankowskiego. Dziś sporo o siłaczach, ale także o koksie, metce, omce i tego typu wynalazkach.
Panowie redaktorzy Antyradia-Machiny byli dziś wyjątkowo spoceni i zmęczeni treningami, w które się wciągnęli, aby mieć tyle w bicepsie, co Pudzian, więc w temacie wypowiadali się głównie eksperci. Pierwszą z nich... tak, tak, pierwszą, bo była to kobieta - polska strongwoman - Aneta Florczyk, która opowiedziała o początkach swojej przygody z tym sportem. Zaczęło się to od wyciskania na ławeczce na lekcjach wuefu. Szło jej to wyjątkowo dobrze, zauważył to nauczyciel, skierował do odpowiedniego trenera i dalej już poszło. Konkurencji wśród kobiet nie ma za wielkiej, a pani Aneta przykłada się do tego, co robi, więc ma sporo sukcesów. Wie jednak dobrze, żeby unikać niedozwolonych środków, które mogą zrobić więcej złego niż dobrego. Widzi za to chłopaków, którzy przychodzą na siłownię i spragnieni szybkich efektów biorą różne niebezpieczne specyfiki.
W tym temacie najbardziej kompetentny jest oczywiście lekarz. Jah Jah i Vito zapytali więc pewnego doktora o koksy i skutki uboczne ich brania. Okazało się, że samo słowo "koks" pochodzi prawdopodobnie od kokarboksylazy, czyli witaminy B1, także branej przez kulturystów, ale niebezpiecznej tylko przy dawkowaniu zastrzykami. Są to generalnie środki, które mają dać biorącym dodatkową moc. Mają, bo niekoniecznie tak musi być. Pan doktor wysnuł nawet hipotezę, że gdyby rozpuścić plotkę, że proszek Ixi buduje mięśnie, równie chętnie byłby stosowany. Rzeczywistość nie wygląda tak wesoło. Jednym z problemów, z jakimi borykają się "koksiarze" jest ginekomastia. Facetom zwyczajnie zaczynają rosnąć piersi, czyli męskości im nie przybywa, ale nawet ubywa. Do tego trzeba pamiętać, że w Polsce nadzór nad lekami jest dobry, na anaboliki trzeba mieć receptę, więc te kupowane gdzieś po siłowniach są sprowadzane z Białorusi, Ukrainy, Chin itp. Źródło pochodzenia niepewne, więc i efekt jeszcze niebezpieczniejszy.
Recepta wydaje się prosta - nie brać. I taką zasadę stosuje inny strongman, Jarek Dymek. Zapytany przez Antyradio-Machinę czy aby na pewno nie koksuje, zaprosił do swojej siłowni w Malborku na systematyczne treningi przez 15 lat. Taki wysiłek musi dawać efekty. Jarek powiedział, że tego typu środki to droga na skróty, która może skończyć się kalectwem. Jak w każdej innej dyscyplinie, i tu potrzebne jest przygotowanie fizyczne przed łapaniem się za prawdziwe ciężary. Inaczej pękają mięśnie i ścięgna, a to poważne kontuzje.
W trakcie audycji przyszedł mail od słuchacza, który, powołując się na najnowsze wyniki badań napisał, że nie tylko wysiłek intelektualny, ale i fizyczny powoduje powstawanie nowych komórek nerwowych w hipokampie, czyli strukturze odpowiedzialnej głównie za pamięć. Ciekawa sprawa! Widać zdrowy wysiłek fizyczny dobry jest dla każdego.
Niestety, mimo nawoływań Jah Jah i Vita, nie chciały się zgłosić dziewczyny kulturystów, aby opowiedzieć o... ekhm... orzeszkach swoich mężczyzn...