Święta Bożego Narodzenia tuż-tuż. Porządki za nami, najwyższa pora szykować stół – przecież już w poniedziałek Wigilia i uroczysta kolacja.
W dzisiejszej Gastrofazie nie mogło być innego tematu i innej rozmowy, jak o przygotowaniach do świąt i o tym, co na wigilijnym stole u słuchaczy AntyRadia. Do rozmowy Paweł zaprosił niżej podpisaną - AntyFanową agrafkę, w niektórych kręgach znaną jako Hanna Sylwestrowicz. I działo się - ale o tym za chwilę.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Wigilia Bożego Narodzenia to bardzo ważny dzień, a wieczerza tego dnia powszechnie uważana jest za najważniejszą w roku i absolutnie wyjątkową. Tradycyjnie rozpoczyna się wraz z pierwszą gwiazdką na niebie, której wypatruje się raczej niecierpliwie. Dla niektórych to pierwszy posiłek tego dnia... Stół nakryty jest białym jak śnieg obrusem, pod którym leży wiązka sianka, a na stole opłatek, świeczki, świąteczna zastawa - z obowiązkowym jednym nakryciem więcej, niż jest uczestników wieczerzy. To dla niespodziewanego gościa. A poza tym... potrawy wigilijne, których – dla upamiętnienia liczby apostołów – powinno być dwanaście. Zgodnie ze zwyczajem, wszystkie są postne – bezmięsne i przygotowywane bez użycia tłuszczów zwierzęcych. Wszystkie – co też nakazuje tradycja – przygotowuje się z płodów lasów, pól, ogrodów, rzek i stawów. Aby zapewnić sobie pomyślność w nadchodzącym roku, należy spróbować - przynajmniej odrobinę – każdej z nich.
Nie wszędzie serwuje się te same dania. Nic dziwnego – każdy region Polski może mieć swoje zwyczaje i tradycje kulinarne, które kultywowane są w nim od lat. Wydaje się, że kontrowersji nie wzbudzają śledzie, przygotowywane na różne sposoby – ‘pod pierzynką’, z cebulką, w różnych sosach i przyprawach. To samo jest z rybą. Nie da się ukryć – jest to zazwyczaj karp, którego zalewa się galaretą, piecze lub smaży. Różnorodność zaczyna się przy zupach. Do najbardziej typowej należy barszcz czerwony z uszkami, nafaszerowanymi grzybami, ale nie mniej popularna jest zupa grzybowa, podawana z drobnymi kluseczkami. Gdzieniegdzie zupą wigilijną jest biały żur, grochówka, zupa rybna, migdałowa (sic!) lub owocowa.
Na niektórych stołach wigilijnych nie może zabraknąć kapusty z grzybami (lub z grochem), pierogów z farszem kapuściano-grzybowym, pierogów z jabłkiem, smażonych kapeluszy grzybów (poddanych wcześniej panierce), klusek z makiem, kutii czy gołąbków z kaszy i grzybów. Na Śląsku, dużą popularnością na stole wigilijnym cieszą się makówki, ale przede wszystkim moczka. Przez tę ostatnią w Gastrofazowym studiu zrobiło się gorąco – w tym... prowadzącym program, ale nie da się ukryć – na Mazowszu potrawa jest raczej nieznana i mieli prawo niewiele o niej wiedzieć. Tak samo, jak o siemieniotce.
Wśród słuchaczy - głównie tych ze Śląska - zawrzało. Hasło ‘moczka’ wywołało sporo emocji i najgorętszych uczuć do tego kultowego dania. Skrzynka mailowa Gastrofazy została zalana mailami, a każdy z nich zawierał przepis na ten smakołyk. Reprezentowane były różne nurty – zarówno bazujące na wywarze z warzyw (z obowiązkową obecnością pasternaka) czy bulionie z karpia, jak i nurt na słodko – na bazie kompotu z kwaskowatych owoców. Kilkanaście przepisów i każdy inny, z różną ilością dodatków (bakalii, orzechów, fig)... Jedno było jednakże w nich wspólne – obecność mocno korzennego, bardzo słodkiego, twardego... piernika, który okazał się być podstawowym - po prostu najważniejszym - składnikiem moczki. To on nadaje charakter i wyrazistość tej budyniowatej potrawie, uważanej na Śląsku za cymes nad cymesami.
O daniach wigilijnych, choince, zwyczaju obdarowywania się prezentami można byłoby jeszcze długo rozmawiać. Jak zwykle zabrakło czasu, ale w poniedziałek – w samą Wigilię, też jest Gastrofaza! I to wydłużona, czterogodzinna. Do usłyszenia więc w poniedziałek. :)