Panuje powszechne przekonanie, że nastąpiło całkowite uzależnienie od Internetu. Niektórzy idą dalej i twierdzą, że to uzależnienie staje się coraz poważniejszym problemem społecznym, takim samym jak alkoholizm czy narkotyki. Internet nie zna granic wiekowych - klikają nawet babciunie, nauczone przez swoich wnuków, jak korzystać z jego dobrodziejstw. Czy rzeczywiście jesteśmy uzależnieni od Internetu? Czy jesteśmy internetoholikami, którzy nie potrafią żyć bez komputera i spędzania w sieci coraz więcej czasu?
Właśnie ten temat poruszali dzisiaj w Antyradio Machinie Jah Jah i Vito, ‘zapyleni’ lutową Machiną, w której znajduje się artykuł o nowej ‘religii’ - googliźmie. Okazuje się, że Internet jest rzeczywiście szczególnie uzależniającym medium, z którego korzysta się przez wiele godzin dziennie, zarówno w pracy, jak i w domu. Łączymy się z nim, żeby zrobić sobie prasówkę, sprawdzić pocztę, podyskutować na forum, ściągnąć muzykę, posłuchać radia, poszukać istotnych informacji, zrobić zakupy. Bardzo wciągają gry komputerowe, całe szczęście, że nie wszystkich użytkowników Internetu. Należy wspomnieć także o odkryciu ostatnich lat, czyli blogach - elektronicznych pamiętnikach, które są zamieszczane na stronach internetowych. Mają wielu czytelników. Ich autorami są mniej lub bardziej znane osoby z pierwszych stron gazet albo też osoby zupełnie nieznane, które mają po prostu potrzebę dzielenia się swoimi myślami na szerszym forum.
Nieraz komputer może doprowadzić także do szału. Generalnie, wnerwiają spamy i nachalne reklamy, które przychodzą razem z pocztą elektroniczną albo pojawiają się zaraz po wejściu na poszukiwaną w konkretnym celu stronę w Internecie. Niektórzy mają problemy techniczne, boją się techniki, z którą są na ‘wy’, nie na ‘ty’. Ona właśnie może doprowadzić ich - delikatnie rzecz ujmując - do złości. I nie chodzi tutaj o kije-samobije, które wyskoczą z komputera i obiją delikwenta. Przed czym więc strach? Hmm... Ot chociażby można bać się tego, że z powodu ignorancji lub niepełnej wiedzy i doświadczenia w korzystaniu z komputera, naciśnie się jakiś klawisz, który natychmiast zmieni obraz lub wymiecie z ekranu pisany tekst i nie będzie się potrafiło wrócić do poprzedniego widoku ekranu...
A poza tym, googlizm jaki jest, każdy widzi. Nie dajmy się zwariować.