 Kolejna Antyradio Machina, w której przez pierwszą godzinę, panowie Przemysław „Jah Jah” Frankowski i Witold „Vito” Odrobina, zajęli się informacjami bieżącymi lub jak kto woli, „michałkami dnia codziennego”. Na pierwszy ogień poleciał... łoś, martwy niestety, który od kilku tygodni leży sobie przy drodze krajowej nr 8. Generalna Dyrekcja Dróg twierdzi, że posprzątanie zwierzęcia należy do gminy, gmina zaś odbija piłeczkę – że do Generalnej Dyrekcji Dróg, bo leży w pasie drogowym. Żeby było jeszcze ciekawiej, wkrótce ma tam zostać wybudowane przejście dla zwierząt, któremu Panowie prowadzący nie wróżą zbyt dużej frekwencji. Bo jak te wszystkie biedne zwierzątka, małe i duże, te co skaczą i fruwają, zobaczą tego łosia, to na pewno nie będą tamtędy przechodzić. Następnym „kwiatkiem” był szpital psychiatryczny vel zakład dla „wesołych” w Choroszczy (woj. podlaskie), z którego co i rusz... ktoś znika. Pan dyrektor ma już dość. Nie wiem dlaczego ci więźniowie stąd uciekają. Ja już mam dość udowadniania, że nie jestem garbaty. Oddział spełnia wszystkie wymogi zawarte w rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Cóż mogę zrobić więcej? Rzeczywiście – kraty w oknach budynku, 4-metrowy mur zwieńczony drutem kolczastym, monitoring i świetnie przeszkolony personel – sama przyjemność! Jah Jah proponuje stalową obręcz na kostkę, łańcuch i kulę z 25 kg żelastwa, a Vito apeluje do Ministra, żeby w rozporządzeniu, do tych krat, monitoringu itd., dopisać punkt – drodzy pensjonariusze, nie uciekajcie! Dzisiejszy program poświęcony był SYMBOLOM. Panów redaktorów, z jednej strony zapłodniła czerwcowa Machina z gołąbkiem (pokoju) w roli rzeczy kultowej. Ten sam biblijny gołąb, który z gałązką oliwną powrócił do Noego i stał się symbolem przymierza między Bogiem a człowiekiem, symbolem pokoju. Z drugiej zaś, liść marihuany. Zacznijmy od definicji: Najbardziej ogólnie, jest to zastąpienie jednego pojęcia innym, krótszym, bardziej wyrazistym lub najlepiej oddającym jego naturę albo mniej abstrakcyjnym. Jest to znak, odnoszący się do innego systemu znaczeń niż do tego, do którego bezpośrednio się odnosi. Przykładowo, symbol lwa oznacza nie tylko dany gatunek zwierzęcia, lecz także siłę i władzę. Symbole są pewnymi znakami umownymi, które w różnych kulturach mogą mieć różne znaczenia. Symbole w Polsce budzą wielkie emocje. Niedługo, za noszenie ich, będzie można trafić za kratki, choć np. za swastykę już można. A tymczasem, mało kto zdaje sobie sprawę, że jest to jeden z najstarszych w historii ludzkości, znaków solarnych. Swastyki są znane jako symbol, od Egiptu, przez Azję, aż do Ameryki Południowej. Nawet Indianie malowali swastyki na swoich namiotach i zawsze były to symbole solarne; Budda niejednokrotnie miał swastykę na czole jako symbol słońca i wiele, wiele innych przykładów. Ale że nazistom udało się spodlić ten symbol, to teraz za noszenie swastyki człowiek może trafić do więzienia. Niebawem, podobnie będzie ze słynnym zielonym liściem marihuany. A co z sierpem i młotem? Co z tęczą? Wszak to symbol „pedałów” i „lesb”. Za pokazanie się na niebie, tęcza może trafić za kratki. Albo do tego psychiatryka wyżej wspomnianego. Pytanie na dziś – czy symbole budzą wasze emocje? Jakie macie ulubione symbole, z którymi się pokazujecie? Czy nosicie w klapie jakieś znaczki? Jah Jah wspominał znaczek z symbolem Coca-Coli. Napisane na nim było COCA-INA. Co z tym? A gdyby ktoś na koszulce chciał nosić chemiczny wzór kokainy albo heroiny, to co? Zabronią mu? Czy to aby nie jest zabieranie wolności przez władzę? Cząsteczka po cząsteczce… grosz do grosza. Tylko czy panowie posłowie (...jak tam wasze zdrowie?) zdają sobie sprawę, że zabierając wolność narodowi („narodu”) zabierają ją także sobie...? Mało tego! Chcą, żeby prezesi firm sprawdzali swoich pracowników. Narkotestem, alkomatem. Może najpierw posłowie sami – publicznie – dadzą przykład? Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele najróżniejszych symboli nas otacza. Współczesna popkultura i kultura i współczesne życie, to życie obrazkowe. Wszelkie znaki drogowe są znakami symbolicznymi. Albo symbole, które pierwotnie znaczyły co innego. Taki dres – prymarnie strój sportowca, a jak dodać dres do łysej pały, złotego łańcucha na szyi i krótkiego karku, otrzymujemy kolejny symbol – faceta, któremu nie powierzylibyśmy swoich oszczędności. A gdyby już, to na jego usilną prośbę. Mnóstwo tego jest, mnóstwa teraz chcą nam zakazać. Jak pisze Leszek – paliłem, nie nosiłem. Chyba zacznę nosić, na przekór. Chłopcy proponują znaczki ze słowem „LIŚĆ”. Za to chyba zamknąć nie mogą, a Ci co mają skumać i tak skumają. Z kolei Tomek napisał, że jemu najbardziej podoba się symbol, którym opatruje każde zawiadomienie o zebraniu, konferencji itp. Katedra Geochemii, Mineralogii i Petrografii Uniwersytetu Śląskiego Wydział Nauk o Ziemi, a jest to wzór C2H5OH. Już wiadomo, czym oni zajmują się w wolnym czasie. Symbole nas otaczające są właściwie wszędzie, gdzie się nie ruszyć, tam symbol. Nawet, za przeproszeniem wygódka, ma swoje symbole. No wiadomo, trójkącik, kółeczko, WC (jak również dablju si). Swoją przygodą i refleksją na temat, podzieliła się Maria. Jechała metrem, przyodziana w uroczy T-shirt z nadrukiem, który przedstawiał koguta i królika. Kopulujące. Króliczek na górze, pod nimi napis „WRONG”. Niby takie nic. A panowie policjanci, pilnujący porządku i prawa w środku komunikacji, powiedzieli, że ktoś może się poczuć urażony takim symbolem. Jako że jest Maria człowiekiem raczej bojaźliwym, odpowiedziała wymownym „yy?” i wysiadła na najbliższej stacji. Czyli jednak już to się dzieje, mimo że jeszcze nie przepchnięto różnych pomysłów partii kolorowych. Naród prosto z/do metra też się wypowiedział – czy symbolem można zdeprawować? Można, jeżeli na murze ktoś rysuje swastykę, to ten drugi jak to odbiera? Starsze pokolenie inaczej, młodsze inaczej. Można zdeprawować? Można. Pan starszy jestem zdecydowanie przeciw. Przeciwko rysowaniu swastyki, gwiazdy Dawida, rysowaniu czegoś na szubienicy itd. To powinno się nawet karać! Z kolei niewiasta wyznała, że ma takie koszulki i kolczyki i nie widzi w tym nic złego. Jeśli wyjdzie zakaz nadal będzie je nosić. Jakie to polskie, to stawanie okoniem. A co z tymi, którzy mają dziary w kształcie „liścia”? Wyciąć się nie da, to co? Będą siedzieć? Zmienić na kwiatek też nie bardzo. Tu Jah Jah zdradził nam, że „we więźniu”, jeżeli ktoś se wydziarga majora, a nie ma do tego prawa, to macza się ściereczkę w paście do butów, kładzie się na to miejsce i się podpala... (Jah Jah, skąd u Ciebie taka wiedza?!) Michał wyznał – Kiedyś utożsamiałem się z koszulką Metalliki, którą nosiłem czy to deszcz, czy największe słońce. Utożsamiałem się również z nalepkami na butelkach od wina, na których widniały roznegliżowane panie i wskazywały na nazwę wytwornego „cienkusza”. Teraz, chcąc nie chcąc, utożsamiam się ze swoją błękitną koszulą w delikatną kratę, w której chodzę do pracy w zawodzie nauczyciela, a koszulką ścieram kurze z nadzieją, że nikt się nie dowie o mojej profanacji zespołu. Jedna rzecz w naszym kraju Jah Jah fascynuje. Z jednej strony, zakazane jest propagowanie faszyzmu, tak samo jak i zakazane jest propagowanie komunizmu. A tymczasem, jedna z słuchaczek przyznaje, że nosi Lenina w klapie, bo uwielbia symbole radzieckie, które kojarzą jej się z Rosją i pozostałymi krajami byłego ZSRR; i że u nas można spokojnie nosić koszulkę z Che Guevarą, z napisem CCCP, z sierpem i młotem, nawet chyba z Mussolinim, a gdyby założyć koszulkę ze swastyką albo Slobodanem Miloszeviciem, to błyskawicznie oglądamy świat przez kratki. A wracając do symbolicznego już liścia, zapytaliśmy antropologa kultury i dziennikarza, Konrada Szlendaka, co jego zdaniem kieruje tymi osobami, które za wszelką cenę chcą zakazywać, zakazywać, zakazywać...? Dlaczego tak robią? Wg pana Konrada dzieje się tak, ponieważ ich elektorat to jest grupa wiekowa 40-60 lat, małe wsie, ludzie bez dostępu do Internetu, oglądający na okrągło Polsat i karmiący się Faktem i do takiego elektoratu to trafia. To jest grupa docelowa, która idealnie takie hasła łyka. A LPR doskonale wie, że innego elektoratu nie pozyska, bo jest ośmieszona w innych grupach wiekowych, w grupach, które mają wyższe wykształcenie, które mają troszkę inne horyzonty, mają też inne poglądy i dlatego pozostaje im rozpychanie się na tym poziomie. I tylko i wyłącznie można to w ten sposób tłumaczyć. Oczywiście jest to powodowane osobistymi urazami, poglądami, fobiami, ale myślę, że przede wszystkim trzeba na to patrzeć jak na zagranie polityczne. A jakie jest antropologiczno-kulturalne zarzewie symboli – czy współczesna cywilizacja może być bez symboli? Symbol właściwie rządzi w kulturze. Od zawsze(symbole) manipulowały wyobraźnią masową i nadawały bieg historii. W dużej mierze, wojny zaczynały się o symbole, ludzie zmieniali swoje życie w oparciu o symbole, próbowali rządzić drugimi w oparciu o symbole, dlatego ten symbol, na tym ogólnym poziomie jest rzeczą fundamentalną dla kultury. Jest to pewna walka z wiatrakami, ponieważ symbolu nie da się zmienić odgórnie. A LPR próbuje to robić obligatoryjnie, poprzez zmianę prawa, jakieś chore sytuacje przy tym wytwarzając. Na temat symboli w sztuce przez duże SZ, rozmawialiśmy z dzisiejszym gościem – to grafik, malarz, rysownik, projektant, autor filmów animowanych, ilustracji książkowych i prasowych - Piotr Młodożeniec, nieznany autor, znanego znakomitej większości, plakatu COEXIST. Wyjaśnił genezę powstania i jego znaczenie – w 2002 roku była akcja muzeum w Izraelu, pod hasłem COEXISTENCE (współistnienie). Chodziło przede wszystkim o współistnienie opozycyjnych wobec siebie społeczeństw, jak Żydzi i Arabowie, ale można też było ująć to w szerszym kontekście. Pan Piotr potraktował to jak zwykły konkurs graficzny, wysłał swój projekt i... wygrał. Teraz wystawa jeździ po świecie - Belfast, Luksemburg, Sarajewo, Berlin, Zurych, Amsterdam, Paryż, Wiedeń, Nowy Jork, Waszyngton. Hasło powstało z połączenia mahometańskiego półksiężyca (C), żydowskiej Gwiazdy Dawida i chrześcijańskiego krzyża. Takie proste, a jednocześnie genialne! Zapytaliśmy (ustami Jah Jah) jak mógłby wyglądać taki napis w Polsce, łączący Polaków. Wg gościa, taki znak został już został wymyślony – przez Jerzego Janiszewskiego, autora logo NSZZ „Solidarność”. A na ile pan Piotr w swoich pracach wykorzystuje różne symbole? Wszak w plakacie symbol jest ważniejszy niż w innych rodzajach sztuki. Symbol odpowiada jakby mgnieniom oka, to takie szybkie oświecenie. Jak to się dzieje, że coś się staje symbolem? Że ten język staje się uniwersalny i jest zrozumiały na obu półkulach? To bardzo głęboka kwestia, która odnosi się do pierwocin rodzaju ludzkiego. Do naskalnych rytów, które zalegają w pamięci zbiorowej i tu by należało szukać przyczyn, dlaczego jakiś znak staje się symbolem. Co jest mu inspiracją? To jego zawód, jest po wydziale grafiki, po prostu robi to, czego się nauczył, a przy okazji, to, co lubi. Czasami próbuje coś powiedzieć swoją twórczością. Jednak pamięta, że artysta musi być odpowiedzialny za to, co robi. Sztuka może być groźna przez swoją symbolikę i są ludzie, którzy właśnie w ten sposób podchodzą do tego zagadnienia, Młodożeniec się do nich nie zalicza. Myśli, że może wyrażać inne uczucia niż zagrożenie. Czy są jakieś rzeczy do których by się nie posunął? Bariery, wewnętrzna cenzura? Oczywiście tak! Wszystko zależy od artysty i od kontekstu. Tego, jaką filozofię wyznaje i jak daleko chce się posunąć. Jemu samemu chodzi o osiągnięcie mistrzostwa. Taki rodzaj filozofii, kropla drąży kamień, krok po kroku, coś się rozwija, coś się doskonali. Postęp w stosunku do tego, co się robiło kiedyś, a co się robi teraz. Pan Piotr to pionier wśród polskich artystów w wykorzystaniu komputerów. Lubi je i od wielu lat się nimi posługuje, traktując je jednak jako narzędzie. Wydaje mu się, że jego możliwości są jeszcze nieodkryte. Na początku był to prosty komputer typu Amiga, ale mimo wszystko fascynujący. Z perspektywy czasu widać, że przepaść technologiczna między starym, a nowym jest ogromna i chyba nieprędko doczekamy się czasów, kiedy komputery będą same rysowały obrazy. Co prawda, to jest już możliwe – można zadać losowy, przypadkowy ciąg zdarzeń, które będą miały miejsce na ekranie, tylko… czy można to nazywać sztuką? Zwierzęta – szympansy i świnie – też potrafią rysować, ale czy nazwiemy to sztuką? Chyba nie. Czy symbole mogą być groźne, niebezpieczne? Mogą stawać się takimi. Czego najlepszym przykładem jest swastyka, zapożyczona przez nazistów. Oni odeszli w siną dal, a nowe – złe odczytanie zostało. Z drugiej strony, Gwiazda Dawida np. dla Palestyńczyków jest równie groźna jak symbol swastyki dla Europejczyków. Niektóre symbole stają się groźne i dla Indian w czasach konkwisty takim symbolem był krzyż chrześcijański. Wszystko zależy od ludzi, którzy go niosą i co pod tym symbolem jest ukryte. Możemy mówić o pewnej wojnie na symbole różnych cywilizacji, ścierających się, bo symbole od zawsze były używane na chorągwiach, w odniesieniu do oręża, militariów. Do tej pory są na stadionach, w sportowej rywalizacji, czy oznaczanie stopni wojskowych – baretki, medale (symbole odwagi, męstwa, zaangażowania w to, co się robi). Taki artysta, wielki człowiek, a jaki skromny. Bardziej znany na świecie niż w Polsce. Symbol większości znany, szkoda, że bez autora. Takich artystów powinniśmy doceniać i hołubić i o nich dbać.
W czwartej godzinie programu, skupiliśmy się na korespondencji od „narodu” i opiniach fachowców. Kuba z Krakowa napisał – Nie można wykreślić z historii czegoś, co się aktualnej władzy nie podoba. Nie uda się wyeliminować np. sierpa i młota i czerwonej gwiazdy. Są to symbole, które mogą im się nie podobać, ale młodzi mają często zupełnie inne poglądy niż aktualna elita. I na pewno nie będzie się podporządkowywać jakimś tam rozporządzeniom, na zasadzie nie, nie możemy? A to my właśnie możemy! W każdym z nas, coś takiego jest. To jest troszeczkę na złość babci odmrożę sobie uszy. Ale z drugiej strony, jeżeli w żaden sposób, nosząc ten nieszczęsny znaczek z Maryśką, czy z sierpem i młotem, nie robimy nikomu krzywdy, to o co się oburzać? W jakiś sposób zakładamy swoje barwy wojenne i chcemy pokazać kim jesteśmy. Tym sposobem, wracamy do pytania – czy symbol może zdeprawować? Odkurzamy zapomniany nieco cykl „Tysiąc pytań do tysiąca fachowców”, głos ma socjolog i medioznawca, Zbigniew Nencki. Jak to jest z tymi symbolami i czy warto ich zakazywać? Są symbole godne, szlachetne i wspaniałe, którymi się zachęca do działania, mobilizuje, uskrzydla i powoduje, że ludzie są szaleńczo wspaniali – takie symbole sportowe jak np. flaga narodowa i hymny – klubowe, narodowe. Są symbole hańby i klęski, tak jak pasiaki na mundurze więźnia. Jeśli chodzi o symbole narkotyków, gorzelnictwa i innych rzeczy to oczywiście pojawianie się ich w dużych ekspozycjach jest promocją pewnego rodzaju zachowania, więc symbol i produkt który symbol symbolizuje, mają się ku sobie. Za bardzo zdemoralizować się nie da, ale zachęcić, jak najbardziej tak. Tutaj Jah Jah nie do końca się z panem profesorem zgadza, bo nikt nie widział, żeby nosił ktoś znaczek z kieliszkiem albo z flaszeczką, jeżeli już pojawiają się jakieś koszulki, to bardziej z piwem. Ale spożywanie wódki w Polsce jest symbolem narodowym – wypadki samochodowe, rozbite rodziny, choroby itd. mówią same za siebie. Oprócz symbolu liścia, popularny ostatnio wśród parlamentarzystów temat – homoseksualizm – również ma swoje symbole. I tak, flaga w barwach tęczy (po raz pierwszy użyta w roku 1978 podczas Gay Pride), różowy i czarny trójkąt podczas II wojny światowej naszywany na pasiaki, bo homoseksualiści trafiali do obozów koncentracyjnych! Orientacja seksualna była na tyle zbrodnią, że trafiali do konzentrazion lager. Właśnie za to. Czy to się powtórzy?... Na to oburzył się Jan – co najmniej żałosna była wypowiedź o tym, że może będzie możliwe zamykanie gejów w obozach. Nie jest i nie będzie. Uważacie pewnie, że demokracja w Polsce jest zagrożona, ja nie jestem fanem PiSu, ale to twierdzenie też jest śmieszne. Gdyby była, to po tym, co dziś powiedzieliście, stracilibyście pracę, a żal by Was było. Oczywiście! Wolność i demokracja w Polsce wcale nie są zagrożone, a tymczasem, zespół SEXBOMBA dwa tygodnie temu, w mieście Rudnik nad Sanem zagrał sztukę. Wszystko ładnie pięknie, sztuka się odbyła, fajnie wyszło, ale... na mieście nie mogły się pojawić plakaty reklamujące, bo komendant nie pozwolił. Nazwa przeszkadza. Kiedyś się nie podobały teksty, teraz mogą sobie śpiewać ile wlezie, ale nazwa Sexbomba (w wolnej Polsce!) przeszkadza. Kolejny głos – wg mnie, wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu więźniami symboli, czy się to komuś podoba czy nie. Począwszy od butelki z popularnym napojem gazowanym czy puszki zupy pomidorowej, przywiązanie wagi do metki na tylnej kieszeni spodni, na dowodzie tożsamości czy głupiej tablicy rejestracyjnej skończywszy. I to jest prawda. Czy to nie jest zastanawiające, że aż tak wielu ludzi korci, żeby zapaskudzić tył swojego auta wizerunkiem czy to ryby, czy płetwonurka czy innego kółka strzeleckiego? Ludzie lubią symbole, bo wiele rzeczy upraszczają i dają poczucie przynależności do jakiegoś większego stada. Ale, ale... Spójrzmy na problem od strony praktycznej. Gdyby nawet te piękne plany, pięknej partii się ziściły, to ktoś to będzie musiał, przynajmniej próbować, egzekwować. Tu zwracamy się z pytaniem do Straży Miejskiej – jak by to miało wyglądać, co oni będą robić? Jeżeli będą takie przepisy, to rzeczywiście służby porządkowe, czy straż miejska, czy policja, będą musiały się zmierzyć z egzekwowaniem takiego przepisu. Podobnie jak z egzekwowaniem zakazu palenia, który też jest trudny. Jeżeli byłby przepis, patrol widziałby osobę, która ma na sobie takie symbole, to na pewno funkcjonariusze by reagowali. Z praktycznego punktu widzenia, oczywiście jest to bardzo trudne, bo jeżeli funkcjonariusz ma wybór – czy podjąć interwencję w stosunku do osób agresywnych, wymuszających pieniądze czy też starających się kogoś uderzyć, to wiadomo, że taka interwencja będzie miała pierwszeństwo w stosunku do takiej, która mniej zagraża porządkowi i spokojowi publicznemu. Co ważniejsze – liść marihuany czy kupki Azorka, a może jednak próba kradzieży? Zdrowia, szczęścia i słodyczy strażnik miejski wszystkim życzy. Spontanicznie wywiązała się akcja pt. szukamy symbolu AR Machiny. Może dwa pitbulle walczące ze sobą? A właściwie ze światem. Panowie ogłosili KONKURS na symbol AR Machina, który rozwiążą (?) w piątek. Dzisiejsze propozycje: 1. Gołąbek z listkiem maryśki w dzióbku. 2. Vito i Jah Jah na dziennikarzy. 3. Jah Jah i Vito nie pieprzcie. (Chyba przestańcie pieprzyć! Stop fucking?) 4. LIŚĆ (po prostu liść). 5. Stop bullshiting. 6. I love Vito & Jah Jah. 7. Jah Jah Wita, Vito pyta. 8. Jah Jah Wam w Odrobinę. Puentą wieczoru było stwierdzenie Przemysława - bardzo gorąco dziękujemy za maile, za takie, siakie i owakie. Muszę Wam powiedzieć jedną rzecz. Te maile, to jest symbol związku między Wami, a nami. |