W brzydkich okolicznościach, bo od romansu Ani Muchy z żydowskim cieciem i pochlipywania Kuby rozpoczęło się poniedziałkowe wydanie Antylisty. Humory prowadzącym poprawiło jednak egzystencjalne pytanie: gdzie jest prezydent? Skomentowali także pojawienie się Kai Paschalskiej na konferencji prasowej w prześwitującej bluzce - "chyba będzie nowa płyta". Było także o małym, znikającym punkcie, czyli stadionie narodowym.
Bezkonkurencyjna w tym kwartecie okazała się jednak dyrektorka słupskiej delegatury gdańskiego kuratorium, która w oficjalnym liście do dyrektorów szkół napiętnowała Halloween jako wprowadzenie do satanizmu. No i zrobiło się demonicznie. Najpierw Kuba i Michał rozłożyli na części pierwsze imię i nazwisko dyrektorki - Lucyny Sroczyńskiej. Lucy - to przecież cztery pierwsze litery z imienia Lucyfera, a Sroka niedaleko przecież pada od kruka, który jak wiadomo jest ptakiem szatańskim. Trzeba było więc wypędzić szatana, i to u samego źródła, czyli w delegaturze, Niestety, dyrektorka wyjechała akurat w tym dniu do Gdańska, ale jej sekretarka zmówiła modlitwę razem z biskupem Misiurą. Na koniec biskup się bardzo wzruszył - zabolała go dynia.
W przerwie między tropieniem Złego, słuchacze dowiedzieli się między innymi o tym, że dziadek Alika - ostatniej ofiary systemu kapiszona, zginął w Katyniu. Czas było jednak wrócić do żywych, czyli do potencjalnych ofiar ukrytego w dyni szatana. Jako przedstawiciele kuratorium zadzwonili do jednej ze słupskich hurtowni w poszukiwaniu zakazanego warzywa. Postanowili także uświadomić właściciela w procedurach dotyczących dyni, które zostały określone w specjalnym rozporządzeniu Urzędu Miasta i kuratorium. Niestety, w asortymencie wybranej hurtowni żadnej dyni nie było. Uprzedzili jednak właściciela, że gdyby ktokolwiek chciał mu dynie sprzedać, ma o tym fakcie donieść odpowiednim służbom, czyli kuratorium. Poinformowali go także o planowanej przed siedzibą kuratorium zbiórce dyni. Rozmowę zakończyli oświadczeniem: "Katolicka społeczność Słupska mówi stanowcze NIE takim praktykom", czyli dyniom.
Kuba dopatrzył się także szatańskich wersetów w piosence "dyń, dyń, dyń", a obaj uznali, że prawdziwym miejscem kultu Złego jest Uniwersytet Wrocławski, na którym obchodzone jest święto dyni. Biskupa Misiurę nie zadowoliły argumenty, że jest to święto przyrodnicze organizowane przez Ogród Botaniczny, w dodatku wiosną. Nie udało mu się jednak wydobyć z rzeczniczki uniwersytetu wyznania win, gdyż okazała się niewierzącą.
Znacznie bardziej chętny do współpracy był egzorcysta, który zgodził się telefonicznie wypędzić demona z opętanej dyrektorki, w którą wcielił się Kuba. Aby jednak egzorcyzmom stało się zadość, należało Lucynę Sroczyńską spotkać z Czystym Dobrem. W tym celu biskup biskupa Martenka z Katedy Wiary i Modlitwy z Watykany wykonał telefon do gdańskiego kuratorium, w którym miała przebywać Lucyna Sroczyńska. Niestety, połączenie z Ojcem Świętym zostało brutalnie przerwane. A cały szatański poranek Kuba zakończył słowami: "Dynia to znak złego, smacznego kolego".