Jak donoszą brukowce, Doda pojawiła się w koszulce z napisem „Szukam króla. Królowa”. Jednak z szybkim odnalezieniem wybranka może być problem, bowiem Doda na co dzień starannie się kamufluje - wielkie okulary, gigantyczna czapa skutecznie maskują oblicze królowej. Michał oświadczył, że redakcja Antylisty chętnie się zajmie kobietami w typie Dody.
Wczoraj w Londynie wszystkim zamarły serca, gdy nad miastem pojawił się ogromny słup dymu. Pierwsze myśli o terrorystach zostały jednak rozwiane przez wiadomość o pożarze starej zajezdni autobusowej. Michał zainteresował się sprawą, bo dla jednej z gazet, wydarzenie relacjonował nasz były premier, obecnie na obczyźnie, Kazimierz Marcinkiewicz. Może za jakiś czas zostanie on korespondentem w stylu Maxa Kolonki, a wtedy gdy studio telewizyjne połączy się z nim usłyszymy: Kazimierzu czy pożar nadal trwa, a Kaziu krzyknie: YES, YES, YES!
Powracający do tematu Tomasza Kammela Michał, zapytał najbardziej odpowiednich ludzi o ewentualną dietę odchudzającą. Rozmówcami byli Państwo Gucwińscy, którzy profesjonalnie podeszli do tematu karmienia „Camela”. Okazuje się, że wielbłąda nie można przekarmiać, bo w naturalnym środowisku nie ma on za dużo do zjedzenia poza badylami i innymi roślinkami. Michał oburzył się, słysząc czym chcą karmić biednego Tomka i pocieszał go, że na pewno, mimo przytycia, znajdzie pracę w telewizji.
W ramach tematu tycia, okazuje się, że niektóre linie lotnicze wprowadzą podatek tzw. "tubby tax" (podatek dla pulchnych). Antylista zapytała o to rodzimy LOT i u nas na razie nie ma takiego pomysłu. Jedynie osoby puszyste o rozmiarach, które wymuszają podróż na dwóch miejscach muszą płacić podwyższone opłaty. Tu też padła deklaracja, że odwrotnie niż w przypadku kobiet podobnych do Dody Elektrody, Antylista zajmuje się paniami puszystymi, jednak tym razem za dopłatą.
W czasie audycji Michał samobójczo puścił utwór Pogodno ”Spierdalacz” stwierdzając, że w ten sposób jego portfel uszczupli się o jakieś 100 $. Na koniec w studiu pojawili się Zientarscy, z którymi Michał krótko dyskutował na temat teorii, że rozmiar samochodu jest wprost lub odwrotnie proporcjonalny. Nie mogli ustalić która wersja jest właściwa, a Michał już się ucieszył bo ma 5 metrowy samochód przy 5,5 Maćka. A nieobecny Kuba ze swoim malutkim Porsche został przez nich wyśmiany.