Drugi z trzech szwajcarskich odcinków Gastrofazy z wrażeniami Pawła, zebranymi podczas pobytu w tym przepięknym kraju.
Dla przypomnienia: podróż korespondenta ‘najsmaczniejszego pasma eteru’ po Szwajcarii rozpoczęła się od kantonu Wallis (niemiecka nazwa, po francusku region ten nazywa się Valais) w południowo-zachodniej części kraju, graniczącego z Francją i Włochami. Poza licznymi ośrodkami wypoczynkowymi i sportów zimowych, kanton znany jest z produkcji wina. Jest to jeden z dwóch największych regionów Szwajcarii, gdzie produkuje się ten szlachetny trunek (drugi to Genewa i region Jeziora Genewskiego), ale – prawdę powiedziawszy – są ku temu powody. Rozpościerające się na mocno nasłonecznionych zboczach Alp olbrzymie obszary winorośli znajdują tu wyjątkowo dogodne warunki geograficzne do uprawy.
W regionie znajduje się także parę interesujących miejsc godnych zobaczenia, jak chociażby Muzeum Gwardii Szwajcarskiej w Naters, w którym to miasteczku charakterystycznym elementem krajobrazu jest bazylika św. Piotra. Mieszkańcy tego regionu Szwajcarii bardzo często stanowią gwardię papieską w Watykanie, chociaż to nie takie proste, by dostać się do niej. Aby zostać gwardzistą papieskim, trzeba bowiem spełnić szereg warunków, m.in. być obywatelem szwajcarskim, katolikiem o wzorowej postawie moralnej, mieć odpowiedni wiek, wzrost i zdrowie oraz być... singlem. Innym obiektem kulturalnym regionu godnym uwagi wydaje się być Muzeum Wina i Winnic w Salgesch, w którym są zgromadzone bardzo ciekawe eksponaty, przedstawiające historię wina. W muzeum zobaczyć można m.in. narzędzia, przy pomocy których produkowało się je na przestrzeni wieków.
Słów parę jeszcze o emocjach kulinarnych tego regionu Szwajcarii. Poza daniami z szafranem, o których było wczoraj, nie mniejszy zachwyt Pawła wzbudziło inne danie regionalne kantonu Wallis – talerz waliserski. Serwowany jest jako solidna przystawka. Poczesne miejsce na nim zajmują cienko krojone suszone mięsiwa i wędliny, skomponowane z serami. Do przekąski podaje się ciemne pieczywo z żytniej mąki.
Idąc śladem wina i winorośli, nadszedł moment, kiedy w swojej podróży po Szwajcarii Paweł opuścił Wallis i przeniósł się bliżej Jeziora Genewskiego – do kantonu Vaud. To też region wsławiony produkcją wspaniałego napoju alkoholowego, jakim jest wino. Zatrzymał się na chwilę we francuskojęzycznej Lozannie, będącej stolicą regionu, w której siedzibę ma m.in. Międzynarodowy Komitet Olimpijski. MKOL nie jest wcale największą atrakcją miasta, chociaż klimat olimpijski wyczuwalny jest tu na każdym kroku. Lozanna pełna jest zabytków i muzeów, ale mieszkańcy miasta żyją teraźniejszością i z niecierpliwością oczekują otwarcia u siebie pierwszego metra w Szwajcarii, co ma nastąpić już wkrótce. Natomiast, niezaprzeczalnie jedną z większych atrakcji kulturalnych regionu, jego a must, jest średniowieczny zamek Chillon nad brzegiem Jeziora Genewskiego, w pobliżu Montreux. Wieki temu był tu więziony Lord Byron. Chociaż w lata zasobny (pochodzi z XIII wieku), zamek Chillon jest w doskonałym stanie, a ponadto bogato wyposażony w eksponaty. Czuć w nim klimat średniowiecza, nawet obsługa występuje w strojach epoki. Z ciekawostek... Pawłowi było pisane zobaczyć, jak wyglądała średniowieczna, (wieloosobowa) toaleta.
Jezioro Genewskie (Lac Léman) ze swoją słynną fontanną ‘Jet d’eau’ tuż-tuż... Czyżby jutro na talerzu Pawła znalazła się Genewa i jej eleganckie restauracje? Zobaczymy.