Dzis AR Machina kulturalna wielce. Dotknęliśmy bowiem powszechnego problemu kultury lania alkoholu, a związane to było z wydarzeniem pod nazwą Grand Final Independent Flair League (w niedzielę 9. grudnia). Co to jest i z czym to się je (lub pije) wyjaśniał gość...
...Grzegorz Zięba (to nie ten z serialu Na Wspólnej), współpomysłodawca i organizator Independent Flair League, czyli Niezależnej Ligi Flair. A czymże jest flair? Jest to styl pracy barmana polegający na tym, że gość ma być obsłużony szybko, widowiskowo, ale z zachowaniem wszystkich zasad sztuki, czyli przygotowywany drink ma mieć odpowiednie proporcje tak, jak to mówi miksologia (to nasz gość przyniósł takie słówko). Zawody przypominają więc cyrkowe popisy żonglerów, ale jednocześnie drinki muszą smakować.
Jak się okazuje, nie trzeba mieć ze sobą specjalnego sprzętu startując w takiej imprezie. Stanowisko pracy wszystkie akcesoria oraz są przygotowane, lecz aby zdobyć umiejętności, które pozwolą godnie zaprezentować się w takim konkursie, potrzeba wiele setek godzin ćwiczeń. Tu przydają się sztuczne butelki ze specjalnego tworzywa, którego gęstość sprawia, że sztuczna butelka waży tyle, co szklana wypełniona do połowy cieczą (środek ciężkości nie jest jednak odwzorowany). Do tego dochodzą różnego rodzaju kubki, nalewaki, ale... nie ma miarek. Aby klient został obsłużony szybko, nie można tracić czasu na odmierzanie objętości pośrednim naczyniem. Barmanowi musi wystarczyć wiedza, że przez nalewak leje się 1 centylitr na sekundę (1 centylitr = 10 mililitrów).
A czy w trakcie konkursu latają prawdziwe butelki? Tak! Prawdziwe szkło z prawdziwym alkoholem, precyzja zawodnika jest więc jak najbardziej wskazana. Jah Jah zdradził później jednak, że podłoga na takiej imprezie pokryta jest pewnym rodzajem gumy, żeby zminimalizować straty i zapewnić bezpieczeństwo wszystkim wokół (wiadomo, szkło z pękających butelek pryska). Na zawodach w najbliższą niedzielę będą do sporządzenia 2 drinki obowiązkowe i jedna kompozycja własna. Wszystko oczywiście ma być wykonane w odpowiednim czasie i efektownie. Ważne jest tu to, że wszelkie żonglerki nie mogą spowalniać obsługi klienta. Wszelkie szczegóły regulaminowe dostępne są na stronie internetowej Ligi (KLIK).
Na zwycięzców czekają nagrody pieniężne, w niedzielę będzie to 3000 € za pierwsze miejsce. Gonimy tutaj Zachód, gdzie nagrody są rzędu dziesiątek tysięcy dolarów i rzeczywiście pozwalają zawodnikom na zarabianie na życie tylko w ten sposób. Polacy w tych światowych konkursach spisują się całkiem nieźle. W tegorocznym prestiżowym konkursie Roadhouse World Flair Finals najlepszy z naszych rodaków zajął 4. miejsce. Mamy więc szansę na naszego Małysza w tej dyscyplinie. Należy też dodać, że Jah Jah wspiera polską Ligę od początku jej powstania (czyli od 3 lat) uświetniając swoją osobą organizowane przez nią widowiska.
Kto chce obejrzeć na żywo tę imprezę, ma szansę 9.12.2007 r. w klubie Mirage, natomiast próbkę umiejętności można zobaczyć na filmiku z zeszłorocznego Roadhouse World Flair Finals (KLIK).
A w drugiej godzinie dowiedzieliśmy się, że najbardziej pracowite w Europie są Słowenki - tylko 13% Słowenek pozostaje niezatrudnionych. Najmniej pracują kobiety na Malcie (Vito: "Tiki-taki i Maltanki") - tu odsetek bezrobotnych wynosi 60%. Dla porównania, w Polsce jest to 25%. Ciężko powiedzieć, czy to kwestia braku pracy, czy chęci. Maszyniści przekonywali, że statystyki te prezentują poziom lenistwa. Vito przytoczył też historię Myszki Miki i Kaczora Donalda wezwanych na świadków przed sąd we Włoszech (więcej tu: KLIK). Przypomniano słuchaczom też o konkursie o Maroko na stronie machina.net.pl (do wygrania słuchawki "blutut") oraz wspominaliśmy dzisiejsze prezenty rozdawane przez AntyRadio w ramach mikołajowego konkursu (w Warszawie z worem biegał Kosa!).
Zapraszamy w poniedziałek na następną Antyradio Machinę!