Takie targały nami emocje i nastroje, takie obrazki utkwiły w naszej pamięci, tak odczuwaliśmy… Jeśli mogliśmy oczywiście i jeśli było nam to dane, bo byliśmy już na świecie i przyszło nam żyć w tym czasie. Czasie przełomu i przemian.
Bez względu na to, ile mieliśmy latek na karku, w sensie czy byliśmy jeszcze małymi dziećmi, do których niewiele docierało, zbuntowanymi nastolatkami czy też już dorosłymi, zapamiętaliśmy po swojemu lata transformacji i ogromnych zmian gospodarczo-politycznych, jakie zaszły w polskiej rzeczywistości w okresie 1989 – 1997. Po swojemu zapamiętał je i utrwalił na kliszy fotograficznej także dzisiejszy gość Pawła. Był nim Witold Krassowski - znakomity fotografik specjalizujący się w gatunku określanym jako ‘fotografia społeczna’, współpracownik światowych agencji fotograficznych, kilkukrotny zdobywca nagród w konkursie World Press Photo, juror wielu prestiżowych konkursów, autor wydanego niedawno albumu Powidoki z Polski. Zawiera on ponad sto czarno-białych fotografii (dokładnie 101), na których zostały udokumentowane zmiany zachodzące w ‘wyzwolonej’ i ‘demokratycznej’ Polsce w ciągu kolejnych ośmiu lat, począwszy od roku 1989. On sam był świadkiem tych wydarzeń, a jednocześnie fotografem. Z racji uprawianego zawodu i pewnego rodzaju ‘skrzywienia’, jakie tkwi w ludziach nierozstawających się z aparatem fotograficznym (trzeba być zawsze gotowym do reakcji na otoczenie i działać szybko, bo okoliczności trwają krótko), okazji nie przegapił. Pstrykał zapamiętale, dokumentował rzeczywistość jako baczny jej obserwator, tworzył obrazy starając się oddać na nich klimat, atmosferę, nastroje i emocje ludzi, którym przyszło te zmiany przeżywać. Na początku nie miał zupełnie na uwadze tego, aby ze zrobionych przez siebie fotek utworzyć album. Pomysł na takie wydawnictwo zrodził się w jego głowie trochę później. Z potrzeby – jak sam powiedział.
Prawdę powiedziawszy, nietrudno było machnąć taki album. Temat sam pchał się w ręce. On tylko wykorzystał sytuację, która sama się zjawiła. Trudniej było dokonać wyboru, jakie zdjęcia w nim umieścić. Ogarnął je i zgrupował w czternastu wybranych obszarach życia. Są w albumie fotki pokazujące emocje ludzi w czasie sławnych (bo pierwszych ‘demokratycznych’) wyborów ’89, fotki ze stoczni gdańskiej, z przemienionej wsi, z wyborów Miss Polonia. Są i inne oczywiście, na których utrwalił nastrój społeczeństwa ‘biorącego sprawy w swoje ręce’ (ot chociażby rodzący się kapitalizm polówkowy) i poddającego się nowemu w różnych różnistych, innych okolicznościach. Naprawdę nie brakowało ich.
Do czasu pojawienia się gościa w studiu AR, biesiadnicy zgromadzeni przy stole nóżek pozbawionym sami wywoływali z pamięci fotografie czasów minionych i tworzyli tak jakby swoje własne albumy. Znalazł się w nich i saturator z wodą gazowaną oraz sokiem w kolorze maliny – z obowiązkową szklanką na łańcuchu, bazarki z pirackimi kasetami i płytami, handel ‘łóżkowy’, cola i inne zagraniczne napoje w puszkach, które eksponowało się potem na szafach i w meblościankach, klocki lego, walizka pełna dobroci przywiezionych przez ojca po winobraniu w Austrii, gdzie pracował na utrzymanie rodziny, kaszki Humana i Milupa. Była też fotka – prawdziwa, nie wywołana z pamięci – przedstawiająca rozwalenie i zdjęcie z piedestału Dzierżyńskiego, który w charakterze pomnika dekorował warszawski Plac Bankowy, nazywający się zresztą w tamtych czasach inaczej…
Kto nie mógł wysłuchać dzisiejszego Blatu, a miałby życzenie – niech klika TU. Audycja została nagrana i w tym miejscu jest przechowywana.
|