Słońce świeci, drzewa kwitną, jest cudownie. Dziś w Gastrofazie nadal trzymamy się pomysłu, aby każdą wolną chwilę spędzać poza domem, na świeżym powietrzu.
Wczoraj Paweł rozpalił pierwszego w tym sezonie wiosennym grilla i wiele nie trzeba było, aby rozpaliły się umysły i wyobraźnia gastrofazowiczów. Widać, że ludziska lubią taki sposób odpoczynku i mają mnóstwo pomysłów na to, co przygotować na biesiadowanie przy ruszcie. Nie było zmiłuj - temat musiał być kontynuowany, bo nie wszystko zostało wczoraj powiedziane. Nie można przecież zapomnieć, że obok glazur i marynat, nieodłącznym elementem grillowania są przeróżne dipy i maczanki, czyli gęste sosy, w których moczy się zgrillowane smakołyki. Nieraz trzeba wspomóc lub uzupełnić smak mięsiwa, ryb czy warzyw opieczonych na ruszcie.
Co prawda w sklepach można dostać gotowe sosy, które są przydatne na tego rodzaju spotkaniach towarzyskich przy grillu (i nie chodzi tutaj zupełnie o takie dodatki jak musztarda czy keczup), ale wielką frajdą jest przygotowanie takich dipów samemu, według własnego smaku i gustu, z wykorzystaniem nowalijek (których pełno na bazarowych straganach czy w sklepach), serów pleśniowych, orzechów, słodkich dżemów. Najbardziej chyba znanym dipem, często przygotowywanym, jest grecki sos tzatziki, ale nim samym grillowanej biesiady nie opędzi się.
Padła też sugestia wykorzystania na grillowisku tortilli, które mogą służyć jako... talerze lub baza do przygotowania smakowitej przekąski. Też są powszechnie dostępne, nawet w kilkunastu rodzajach. Te pochodzące z kuchni meksykańskiej ni to placki, stosowane jako pieczywo, ni to naleśniki, w które można zawinąć grillowane mięso i warzywa z odrobiną sosu, wywołały temat tarty. Ta z kolei ma rodowód francuski (tarte) i chyba jest bardziej znana w swojej słodkiej wersji, z owocami. Jako zwieńczenie biesiady z grillem w roli głównej na pewno będzie bardzo dobrym pomysłem, tym bardziej, że można przygotować ją wcześniej - w domu, bez kłopotu przewieźć za miasto i w odpowiednim momencie trochę podgrzać na ruszcie. Nic nie straci na swoim smaku, ba - niektórzy wręcz twierdzą, że najlepiej smakuje następnego dnia. Na spotkaniu przy grillu doskonale sprawdzi się zarówno tarta na słodko, jak i pikantna. Można na niej ułożyć wszystko – mięsa, warzywa, grzyby, sery (wersja pikantna), owoce puszkowane i świeże - w wersji słodkiej. Tarty piecze się zazwyczaj na cieście kruchym, ale doskonale wychodzą także na ‘francuzie’. Chyba nic w tym dziwnego, w końcu tarta jest smakołykiem rodem z kuchni (nomen omen) francuskiej.
Druga część dzisiejszej Gastrofazy była jednocześnie bardzo kulinarna i w takim samym stopniu... kulturalna. Zadecydował o tym gość Pawła – Tomasz Drozdowicz, a właściwie jego debiutanckie dzieło, czyli film Futro, który od trzech dni można oglądać na ekranach kin w większości polskich miast. W tej rodzinnej komedii katastroficznej kulinaria stanowią bardzo istotny element, jako że akcja filmu toczy się głównie przy stole i w kuchni. Kamera bez najmniejszego wstydu zagląda w gary i do piekarnika oraz w talerze biesiadników, pokazując czym zajadają się podczas pewnego przyjęcia z okazji Pierwszej Komunii Świętej...
Wszystko w filmie godne jest uwagi i zainteresowania, począwszy od scenariusza, poprzez reżyserię, grę aktorów, oprawę muzyczną (jazz z najwyższej półki) do mnóstwa dobrego jedzenia, które także 'gra' w filmie. Ten debiut Tomasza Drozdowicza, leżakujący (nie wiadomo z jakiego powodu) kilka lat i czekający na swoją premierę, należy obowiązkowo zobaczyć. Dobra zabawa gwarantowana. :)