Dziś rozmawiamy właśnie o teatrze, zainspirowani kwietniową Machiną i artykułem o Jerzym Grotowskim, człowieku, który wiele zrobił dla polskiej sztuki teatralnej. A kiedy ty ostatnio byłeś w teatrze? Zastanawiamy się przy dźwiękach These Walls Dream Theater, czyli teatru marzeń.
A w teatrze musi często bywać nasz gość, Piotr Duda, do niedawna dyrektor teatru Montownia, a teraz dyrektor Centrum Artystycznego Montownia. Montownia wyróżnia się tym, że jest to jedna z pierwszych profesjonalnych grup aktorskich. Znaczy to, że czwórka aktorów po szkole teatralnej w 1996 roku postanowiła zrezygnować z etatów, które były im przydzielone "z urzędu" i założyć własny teatr. Przedsięwzięcie dość ryzykowne, ale, jak widać, udało się i działają do dziś.
Wg pana Piotra, a także, jak mówił, i Krystyny Jandy, w Warszawie jest za dużo teatrów dramatycznych. Jeżeli miałoby powstać coś nowego, to musiałby to być teatr muzyczny lub teatr tańca, którego Warszawa nie ma, a powinna mieć, jako część infrastruktury dla gości, którzy przyjadą na Euro 2012. Do teatrów dramatycznych uraz ma także część młodzieży. Przyjeżdżają do szkół takie cząstki teatrów ("kawałek aktora, kawałek zastawki") i odstawiają chałturę, to potem nie ma co się dziwić, że części osób teatr kojarzy się z potworną nudą i po prostu nie chcą tam chodzić.
Czy jednak akrobaci, lasery i szeroko rozumiane show jest obowiązkowe w teatrze? Piotr Duda stwierdził, że już dawno cyrk (w dobrym znaczeniu) wszedł do teatru, ale on jest zwolennikiem teorii, że jest miejsce także i na taki teatr. Do poważnego teatru też trzeba przyciągnąć widza. Obok rzeczy ambitnych, gra się również sztuki "dla mas". Jest to zjawisko powszechne i nie należy tego potępiać. Takie są po prostu realia, byleby tylko w teatrach nie urządzano wesel (tych prawdziwych, nie Wyspiańskiego), do czego o mało co nie doszło w teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.
Wszystko rozbija się więc o pieniądze. Piotr Duda porównał nasze realia ze szwedzkimi. U nas w każdym większym mieście jest festiwal teatralny, tam natomiast takich imprez nie ma nigdzie. Może to też jest sposób, żeby te pieniądze przeznaczyć na warsztaty, czy, znów wspominając Szwecję, na objazdowy teatr, tylko taki z prawdziwego zdarzenia z wysokiej klasy aktorami.
Skrzynka mailowa machina@antyradio.pl zmieniła się w coś w rodzaju słupa ogłoszeniowego, gdzie słuchacze przysyłali ciekawe wydarzenia związane z teatrem. Wiemy już zatem, że w Zabrzu odbywają się festiwale teatralne w starych, opuszczonych fabrykach, dzięki czemu sztuki mają lepszy klimat, a w Bytomiu na przełomie czerwca i lipca odbędzie się XIV Międzynarodowa Konferencja Tańca Współczesnego i Festiwal Sztuki Tanecznej. Napisał jednak i Karol z Sośniecowic, który chciałby w swoim mieście założyć grupę teatralną i nie wie jak się do tego zabrać. Nasz gość nie potrafił mu dokładnie odpowiedzieć na to pytanie, poradził, aby ukierunkował profil swojej grupy wg zainteresowań i umiejętności, czy ma to być np. teatr tańca, czy klasyczny. Natomiast pan Piotr pewien był jednego, jeśli Karolowi wpadł do głowy pomysł utworzenia grupy teatralnej, to już go nie opuści, będzie musiał zmierzyć się ze swoimi marzeniami.
W dzisiejszym programie nie mogło również zabraknąć wypowiedzi aktorów teatralnych:
Artur Barciś występuje wszędzie, więc także z teatrem ma doświadczenie. Nie ma problemów z zapełnieniem sali widownią, mówił, ale zbliżający się maj, to jednak miesiąc najniższej frekwencji. Ludzie mają wtedy więcej spraw na głowie lub po prostu wyjeżdżają wypocząć za miasto. Gdzie lepiej grać, w teatrze, w filmie, a może w TV? Artur Barciś ceni sobie wszystkie sposoby uprawiania tego zawodu, ale umiejętności aktorskie w teatrze są najszybciej weryfikowane przez żywą publiczność. Pytana o to samo Ewa Szykulska, także zwróciła uwagę na kontakt z publicznością, jako ważną cechę teatru. Natomiast to, gdzie się udziela, na deskach teatru, czy na ekranie, to zależy już od tego na co aktualnie ma ochotę (tekst dnia: "A może pan jest bardzo konsekwentny i jada tylko omlety?"). Jak występuje w TV, to ludzie wiedzą, że jest żywa, bo w teatrze dzieją się fantastyczne rzeczy, ale niestety trzeba się tam samemu pofatygować. Rzeczy ciekawe zarówno dla widza, jak i dla samego aktora. Krzysztof Kowalewski powiedział, że największe doświadczenie daje właśnie praca w teatrze, niestety nie przekłada się to na zarobki. A czy trudno robić dobry teatr? Tu pan Krzysztof przytoczył słowa Miloša Formana, który powiedział, że robienie kina to łatwizna, a prawdziwe schody zaczynają się w teatrze.
Czy warto chodzić do teatru? Na pewno warto przejść się, żeby zobaczyć, czy się to lubi zwłaszcza, że teatr stara się być takim supermarketem kultury, czyli dawać każdemu widzowi coś, co mu się spodoba. Natomiast redaktorzy Antyradia-Machiny to właściwie aktorzy. Występują na żywo, a jak się wyłożą, to klapa. Może powinni panowie pomyśleć nad warsztatami aktorskimi lub radiowymi? Może w ramach nadchodzącego majowego długiego weekendu? Skromnymi brawami kończymy dzisiejszy program wsłuchując się w Łzę Dla Cieniów Minionych zespołu KAT.