Tęczowa, bo do studia AR Machiny zawitał gość, któremu te kolory są bliskie - Robert Biedroń, prezes pozarządowej organizacji Kampania Przeciw Homofobii. Impulsem do zaproszenia była wydana niedawno książka Roberta Biedronia - "Tęczowy elementarz".
Nie jest jednak tak, że akurat ostatnie przedświąteczne wydanie skłoniło redaktorów do zaproszenia takiego, a nie innego gościa. Maszyniści próbowali ściągnąć Roberta Biedronia już wcześniej, ale ostatnimi czasy jest zabiegany właśnie w związku z promocją "Tęczowego elementarza" (jedna z wersji okładki po prawej), książki, którą wydał, by zarobić mnóstwo forsy (sam się przyznał), ale także z powodów ideologicznych. Społeczeństwo polskie bowiem nie wie nic, albo bardzo mało o homoseksualizmie, a w dodatku wydaje mu się, że wie wszystko. No bo gej to nie pedofil, a orientacji seksualnej się nie zmienia tabletkami (w ogóle się nie zmienia).
O samej książce było stosunkowo mało, bo skoro jej celem jest podnoszenie świadomości w narodzie i zwalczanie homofobii, to może by wyjaśnić parę wątpliwości. Okazało się zatem, że w związkach homoseksualnych nie ma podziału na rolę mężczyzny i kobiety, jak to sobie heterycy wyobrażają. Jest to czyste partnerstwo, równouprawnienie pełną gębą. Ale jeśli są kłótnie, to o to samo, co w związkach mieszanych, czyli o pierdoły. Ciekawe jest też, że są organizowane specjalne olimpiady dla homoseksualistów, a mecze piłki nożnej gejów mają ponoć bardzo łagodny przebieg.
Minione 2 lata rządów PiS był to dla gejów i lesbijek bardzo ciężki okres. Organizacje gejowskie były oskarżani o terroryzm, kontakty z gangami pedofilów i handlarzy narkotyków. Nawet Tinky Winky oberwał po głowie i został oskarżony o propagowanie homoseksualizmu. Wyszła polska zaściankowość, a w innych krajach się po prostu z nas śmiano. Teraz gejom wciąż nie jest łatwo, szczególnie w kontaktach z rodziną. Nie wszyscy są akceptowani i mało kto może sobie pozwolić na przyjechanie na święta do domu z partnerem. Tu dominuje ukrywanie swojej orientacji i pokorne przyjmowanie życzeń szybkiego znalezienia sobie dziewczyny.
Robert Biedroń stwierdził jeszcze, że bardzo chciałby, aby słowa "pedał" i "lesba" były używane powszechnie, ale bez negatywnych konotacji. Chce w ten sposób zneutralizować ich negatywny wydźwięk, jak to kiedyś zostało zrobione ze słowem gej. Na koniec swojej wizyty gość złożył wszystkim życzenia wesołych i tęczowych świąt oraz byśmy spędzili je z tymi, z którymi naprawdę chcemy.
A w drugiej godzinie wspomnienia rozdania ostatnich trzech worów, w Warszawie w parze dwóch Mikołajów - Vito i Kosa. A na żywo rozdawane były "Tęczowe Elementarze", które Biedroń był zostawił z pytaniem kto to pederasta.
Święta się zbliżają, to się pogodziliśmy trochu. Na adres machina@antyradio.pl można było przysyłać pojednawcze gesty, które redaktorzy radzi byli odczytać (nie było ich za wiele), a przy okazji (no powiedzmy, że jakaś okazja była) Vito przyznał się do fascynacji polskimi przekleństwami.
Wesołych Świąt od Antyradio Machiny i ode mnie! :D