Wróble na dachu od rana ćwierkały, że nie będzie to zwykły dzień, że w AntyRadiu jakaś rocznica, że coś tam, coś tam... I miały rację ptaszyny. Ta sobota nie była bowiem jedną z wielu sobót w kalendarzu, oj nie. Przynajmniej dla ptysi malinowych wujcia Pawła (Lorocha) i oczywiście dla niego samego. Taki dzień zdarza się raz i nie mógł oczywiście minąć ot tak sobie, jak gdyby nigdy nic, niezauważony i nigdzie nieodnotowany. Oto bowiem Stół z powyłamywanymi nogami, pieszczotliwie i w skrócie nazywany Blatem lub Blacikiem, znany także wszem i wobec jako postmodernistyczne pasmo poszukiwaczy przygód (‘4 x P’), obchodził piękny, okrągły jubileusz. Jak ten czas leci! Trzask prask i ani żeśmy się obejrzeli, jak po raz setny wybrzmiał dzisiaj z anteny.
Wydaje się, że wszystko zaczęło się tak niedawno, a to już minął rok z malusim ogonkiem jego istnienia w AntyRadiowej rzeczywistości. Te kilkanaście miesięcy od września ubiegłego roku, kiedy został wyemitowany po raz pierwszy, zleciało jak z bicza trzasł, po prostu w mgnieniu oka. Może dlatego, że szczęśliwi i zadowoleni z życia czasu nie liczą, a innych niż radosnych biesiadników, zgromadzonych przy stole bez nóg w każdą sobotę i niedzielę, raczej trudno było uświadczyć w tym czasie. Coś wpędzało ich w ten stan euforii, a w niektórych przypadkach... Matko Przenajświętsza... nawet wręcz w stan zupełnego uzależnienia - bez względu na mogące powstać straty moralne i psychiczne typu rozgotowane kopytka lub przypalona kapusta, bądź też warczący z niezadowolenia współmałżonek. Coś trzymało naród w nałogu słuchania Lorochowych audycji i to bez chęci wyjścia z niego. Wszystko na to wskazuje, że onym ‘cosiem’ była możliwość usłyszenia relacji z najpyszniejszych miejsc całego świata, ciekawość życia, nowych smaków i przygód, a także chęć doznania nowych wrażeń. Nie da się ukryć, gwarantować to mogły wyłącznie sobotnio-niedzielne spotkania z Pawłem i jego gośćmi.
W jubileuszowym wydaniu Stołu z powyłamywanymi nogami też ich nie zabrakło. Na okoliczność ‘stówy’ Blatu do Antyradiowej ptaszarenki przyfrunęły dwie sikoreczki (ach ten Paweł!), w sensie dwie AntyFanki z krwi i kości, reprezentujące odpowiednio Katowice i Warszawę – Alina Foreiter oraz Hanna Sylwestrowicz, zwana gdzieniegdzie Agrafką. Według niecnych planów, zakładających coś w rodzaju symbolicznej integracji społeczności AntyFańskiej, mającej odbyć się na kawałku podłogi w studiu AR przy Żurawiej 8 w Warszawie, w gronie tym znaleźć się miał także smok lub smoczusia z grodu Kraka, ale - jak to nieraz w życiu bywa - siły wyższe wzięły przewagę nad chęcią szczerą i nie udało się tym razem krakowskim smokom opuścić smoczej jamy i przybyć do stolicy.
A co było w jubileuszowym ‘4 x P’ w szczegółach? Przede wszystkim gratulacje i życzenia z serca płynące - wszelkiej pomyślności, kabelków niezawodności, audycji tysiąca, pomysłów bez końca. Było oczywiście postmodernistyczne w charakterze blablanie o życiu i jego blaskach. Alina opowiadała o swoich pasjach i ukochanych zajęciach. Trochę ich ma. Okazuje się, że nie tylko lubi rzucać się z samolotu i lecieć w dół swobodnie przez czterdzieści parę sekund nim spadochron się otworzy. W takim samym stopniu kręcą ją motocykle. O kulinariach stosowanych, będących jej udziałem, nie ma co wspominać. Z tego była najbardziej znana do tej pory.
Paweł z kolei przyznał się bez potrzeby łamania go kołem, że od wielu lat... żyje w ‘trójkącie’ z przeuroczą Magdaleną i takim samym Stefanem, rasowymi ‘dachowcami’ w kolorze odpowiednio srebra i złota, które są mądre i śliczne jednocześnie. Zaistniał też awangardowy (przez przypadek, a właściwie wypadek przy pracy) wypiek o kontrowersyjnej nazwie ‘eunuch’, który nie zasłużyłby na takie miano, gdyby Agrafka nie zapomniała dodać do niego jajek. Pocieszające było to, że chociaż niekonwencjonalny i z roztargnienia nowatorski, ‘bezjajowiec’ okazał się być w gruncie rzeczy normalnym, pysznym plackiem śliwkowym na kruchym spodzie, który doskonale wchodził z kubkiem kawy z AntyRadiowego ekspresu...
Dzisiejszy odcinek jubileuszowego Blatu możliwy będzie wkrótce do ponownego odsłuchania – o TU.