Truskawki - pyszne owoce, mające swoje pięć minut w Gastrofazie dwa tygodnie temu, były gościńcem, z jakim do studia przybył dzisiejszy gość specjalny ‘pasma smakoszy życia’. Kto zacz? To powieściopisarka Małgorzata Kalicińska, autorka dwóch bestsellerowych powieści z nurtu literatury ‘babskiej’ – Dom nad rozlewiskiem i Powroty nad rozlewiskiem. O jej ostatnich zawirowaniach w życiu zawodowym, ulubionym sposobie jedzenia truskawek oraz sposobie na życie w ogóle – trochę później. Na początek tradycyjnie – słowa ‘klucze’, wokół których koncentrowała się mailowa gawęda Pawła z Gastrofazowiczami.
Dziś obowiązywały: ‘bigos’, ‘jogurt’, ‘krewetka’. Kupione zostały na pniu przez naród i wywołały ożywioną dyskusję. Nic w tym dziwnego. Jak tu nie zabrać głosu na temat tradycyjnej polskiej potrawy, jaką jest bigos! Szkół przygotowywania tego specjału, wywodzącego się z kuchni staropolskiej (pisał o nim chociażby Mickiewicz w Panu Tadeuszu) jest tyle, ilu kuchcików. A ileż w nim tradycji! Każdy szanujący się smakosz (ba – każdy Polak) wie, jak ugotować bigos, żeby był najlepszy w świecie.
Przepisów na tenże jest sporo, ale każdy gotuje według swojego sposobu, którego twardo trzyma się. Jedni przyrządzają bigos wyłącznie z kapusty kwaszonej, inni mieszają ją z kapustą świeżą, a to, co łączy obie szkoły jest obowiązkowy dodatek w potrawie rozmaitych gatunków mięsa, grzybów suszonych, śliwek oraz niekiedy czerwonego wina. Nie zaszkodzi, smaku doda. Występuje wiele wariantów bigosu – myśliwski, węgierski, hultajski, litewski, ‘z wiwatem’ (sic!), ale najlepszy podobno jest bigos ‘na winie’ – wkłada się do niego wszystko, co nawinie się pod rękę... Gotując tę uwielbianą powszechnie potrawę z kapusty i mięsa należy pamiętać, że wymaga dużo cierpliwości, wielokrotnego mieszania i stosowania zasady ‘trzykrotnego grzania’. Dużo zyskuje na smaku trzymany w chłodzie i odgrzewany.
Jogurt, którego korzeni należy dopatrywać się w Bułgarii, jest napojem bardzo popularnym w całym świecie. Znany jest na wszystkich kontynentach i wszędzie tam, gdzie hoduje się krowy, bo właśnie z krowiego mleka jest przede wszystkim otrzymywany. Należy przyznać, że wart jest tego, aby bliżej się nim zainteresować. Jest pyszny, daje możliwość wyżycia się w kuchni, świetnie chłodzi w upalne dni i leczy. Ze względu na to, co w sobie zawiera, ma duże znaczenie dietetyczne. Nic, tylko zajadać się nim – na słodko i pikantnie.
Grzechu warte są też krewetki. Te małe skorupiaki wzbudzają entuzjazm i uwielbienie u wielu smakoszy. Można je kupić w różnej postaci i w różnych wielkościach. Doskonałe są z patelni - szczególnie te większe, ‘tygryski’, które wystarczy lekko obsmażyć (zezłocić) na maśle z dużą ilością czosnku, podlewając białym winem, by ślinianki oszalały. Nie mniej wspaniale smakują krewetki w sałatkach. Najlepsze są te małe, koktajlowe.
Dwie pierwsze godziny minęły jak z bicza trzasł. Jeszcze przed południem do Gastrofazy przybyła ‘gościówa’ – Małgorzata Kalicińska, powieściopisarka specjalizująca się w ‘babskich’ opowieściach o życiu. Prawdziwym życiu z jego blaskami i cieniami, nie wydumanym i nie lukrowanym. Obie jej książki schodziły z półek księgarń jak świeże bułeczki, przysporzyły jej mnóstwa fanek, a nawet fanów (sic!). Okolicznością do spotkania w Gastrofazie były ostatnie zawirowania w życiu zawodowym pisarki. Oto bowiem jej bestsellerowy Dom nad rozlewiskiem, zaowocował... serialem. Przygotowania do pracy na planie filmowym są daleko posunięte i tylko patrzeć jak rozpoczną się zdjęcia. Widzowie mają zobaczyć 13 odcinków filmu (obejmujących sobą 1/3 książki) już na jesieni.
A poza tym? Małgorzata Kalicińska znana jest z tego, że zawsze coś ‘nowego’ po jej wizycie w Gastrofazie zostanie – jakiś nowe słowo, które wymyśliła (sławetny ‘zuchelek’), jakiś nowy przepis kulinarny. Dzisiaj był to przede wszystkim wielce oryginalny sposób jedzenia truskawek... Po egipsku, czyli... hmm... trochę zapiaszczonych (lekko zaledwie opłukanych wodą) i obowiązkowo z ‘zielonym’. Nie potrzeba już ponoć łykać tabletek z błonnikiem. Jajcarska z niej kobita, nie ma co... Udało jej się zrobić Pawłowi wodę z mózgu. Jadł truskawki na sposób egipski bez zmrużenia oka.