Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 25 2012 10:12:44
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Trzydzieści lat minęło...
Stół Z Powyłamywanymi Nogami
...jak jeden dzień. I co? W zasadzie... nic. Tak naprawdę, niewiele zmienia się w codziennej rzeczywistości jubilata poza tym, że od następnego dnia, mówiąc ile ma lat, zaczyna już od ‘trójki’, a nie od ‘dwójki’. I tyle.

Rzecz oczywiście o urodzinach naszego wujcia Pawełka (w tym roku niejako znaczących, bo okrągłych), które obchodził dwa dni wcześniej - 5 marca. Dzisiaj wszyscy słuchacze postmodernistycznego pasma poszukiwaczy przygód byli jego gośćmi, a sam zwyczaj obchodzenia rocznicy dnia, w którym przyszło się na świat, stał się tematem ożywionej pogaduchy przy stole z powyłamywanymi nogami. A rozmawiać było o czym, bo to różnie podchodzi się do tego wydarzenia – zarówno do niego samego jako takiego, jak i życzeń składanych na tę okoliczność czy otrzymywanych prezentów.

Jedni w ogóle nie obchodzą urodzin – przynajmniej od czasu, gdy wyszli z wieku pacholęcego czy nastolatkowego, bo ich tradycja rodzinna inaczej się ukształtowała i zgodnie z nią wagę przywiązują raczej do imienin niż urodzin. Inni - bo źle znoszą upływ czasu i nie lubią w ogóle celebry urodzinowej (mniejszej lub większej) i przypominania, ile to już im stuknęło, albo też starają się ich nie obchodzić, bo odwykli od takich uroczystości - nie miewając ich za dużo w dzieciństwie - i już do tego się przyzwyczaili. Co człowiek, to inne podejście do zjawiska zwanego urodzinami, z którym związane jest składanie życzeń, obdarowywanie kwiatami i prezentami, szykowanie imprezy dla rodziny, znajomych i przyjaciół – w zaciszu domowym, w knajpie czy ogrodzie.

Należy przyznać, że najsympatyczniejsze i najpiękniejsze urodziny to najczęściej te, jakie miewało się w dzieciństwie. Te pozostają w pamięci najmocniej. Przede wszystkim nikomu do głowy nie przychodziło wtedy liczyć sobie lata i zwracać na nie uwagę. A poza tym... Tamte urodziny kojarzą się z kinderbalem, obowiązkowym tortem, przyozdobionym świeczkami (w liczbie odpowiadającej wiekowi jubilata), które należało zdmuchnąć za jednym zamachem, wyraziwszy uprzednio w duchu życzenie, z balonikami i furą prezentów od cioć, wujków, babć i dziadków. Gdy się miało naście lat, obowiązkowe było także noszenie tego dnia do szkoły cukierków i częstowanie nimi wszystkich dookoła. W miarę upływu czasu (czytaj: gdy wydawało się, że jest się już dorosłym, bo w kieszeni zalegał dowód osobisty), ‘przyjątka’ urodzinowe stawały się na swój sposób poważniejsze, lemoniada i soki były zastępowane czymś mocniejszym, a tort urodzinowy był na deser, a nie jako danie główne. Chyba z powodu świeczek, których za dużo w niego wetknąć nie da się, a jeśli da się, to trudno je zdmuchnąć za jednym razem. Nie należy także zapominać, że w pewnym wieku zaczyna obowiązywać słuszna zasada: nie ważne co (na stole) i gdzie (on rozłożony), tylko z kim (w jakim gronie) najprzyjemniej obchodzi się ten dzień.

Pora wziąć się za życzenia urodzinowe. Są one zupełnie oddzielną bajką w tym wydarzeniu. Niektórzy uważają, że to coś najgorszego, z czym związane są urodziny. Zdrowie, szczęście, pomyślność – to standard i obowiązkowe elementy, których w nich nie może zabraknąć. Tego życzy się zawsze, chociaż wydaje się to być banalne. Bywają także... Matko Przenajświętsza... życzenia obłudne i nieszczere (w subiektywnej ocenie jubilata), które oczywiście ‘robią’ za serdeczne. Nic dziwnego, że niektórzy, ciesząc się razem z jubilatem w tym uroczystym dla niego dniu, jak ognia piekielnego unikają składania mu życzeń. A wydawać by się mogło, że jest przecież wyjście z sytuacji – jubilatowi należy winszować tego, czego by sobie sam życzył. I prawdziwe to, i szczere.

Trzeba jeszcze wspomnieć słówko o prezentach. Tu są zasadniczo dwa podejścia do sprawy, a mianowicie: pytać jubilata, co chciałby dostać (w sensie: czy ‘coś dla ciała’ czy ‘coś dla ducha’), czy też wybrać samemu stosowny upominek. Taki nieoczekiwany, owiany aurą tajemniczości, jest najsympatyczniejszy, chociaż nieraz trudno jest dobrze z nim utrafić.

Teoria i wymiana doświadczeń za nami, przed nami praktyka... No to jeszcze raz: wujciu Pawełku, niech Ci się spełnią wszystkie życzenia, jakich wysłuchałeś z związku ze swoją ‘trzydziestką’! I niech to będzie to, czego sam sobie byś życzył!

Blat do odsłuchania – jak zawsze – TU.
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
Tytuł Piosenki
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję