Już jest! Witany entuzjastycznie na hucznych imprezach, domówkach albo pod chmurką. Nowy, 2008 Rok.
Ciiiszej trochę, bardzo proooszę. W nocy była szaleńcza, szampańska zabawa, dzisiaj - trudniejszy dzień. Bolą nie tylko roztańczone nogi (mają prawo), coś dzieje się z głową - tak, jakby nie nasza. Boli i kręci się w niej. Troski i właściwego potraktowania - można śmiało powiedzieć, że wręcz kuracji – wymaga także żołądek i cały układ trawienny. Nie da się ukryć – dopadł nas kac (katzenjammer, kociokwik, klątwa, syndrom dnia poprzedniego – znany też jako zespół dnia następnego). Ból i zawroty głowy, suchość w ustach, niestrawność – to jego typowe objawy.
Ach, ten kochany Paweł! Wszystko jest w stanie przewidzieć, nawet i to, że toastów ‘za ten Nowy Rok’ mogło być trochę za dużo i niejeden AntyFan obudzi się w Nowy Rok... nazwijmy rzecz po imieniu... z kacem, będącym efektem alkoholowego zatrucia. Nie jest to miłe uczucie, różnie objawia się u różnych osób. Co by nie było, trzeba pomóc schorowanemu organizmowi. I Paweł pomagał, głosząc dobre rady, jak poradzić sobie z ‘tupotem białych mew’, przywrócić zdrowie i dobrą kondycję psycho-fizyczną.
A jak łagodnie zejść z kaca? Sposobów na tę dolegliwość - mniej lub bardziej sprawdzonych - jest wiele. Niektórzy uderzają w zielona herbatę, wierząc w jej zdrowotne walory, zalecają wypicie kilkunastu filiżanek. Coś w tym musi być. Chińczycy używają jej od tysiąca lat, praktycznie na wszystko, a że przez przypadek dobra jest na zaburzenia trawienne, bóle głowy, zatrucia alkoholowe – może rzeczywiście warto spróbować potraktować nią skacowany organizm? Aby uciszyć katzenjammera (co w dowolnym tłumaczeniu oznacza ‘pisk kociaków’), niektórzy zjadają i wypijają ‘wszystko, co kwaśne’. Może to być kapusta kwaszona (jeśli nie wszystka została wykorzystana do przygotowania bigosu na sylwestrową zabawę i jakoś się zachowała), mogą to być kiszone ogórki. Tutaj przydaje się zapobiegliwość, okazywana jesienią, kiedy to zwyczajowo robi się samemu przetwory na zimę, w tym kisi ogórki - z przeznaczeniem na zacną zupę ogórkową... W tym sposobie też jest zawarta jakaś głęboka myśl. Po takich kwaśnościach wzmaga się pragnienie, sięga się wtedy po wodę lub inne (bezprocentowe) napoje i tym samym uzupełnia płyny w odwodnionym organizmie. Ono właśnie – odwodnienie – sprawia, że kac jest taki męczący.
Niektórzy stosują zasadę ‘czym się strułeś, tym się lecz’, ale należy przyznać, iż popularny ‘klin’ jest najgorszym sposobem walki z kacem, pomagającym jedynie osobom trwale uzależnionym od alkoholu, cierpiącym na ‘syndrom odstawienia’, a nie tym, którzy przedobrzyli raptem raz, podczas zabawy sylwestrowej. Metody tej nie poleca także – Adrianna Ewa Stawska (znana jako Dada), która w zwięzłym, acz treściwym wykładzie z ‘kacologii stosowanej’ wyłożyła przyczyny i skutki złego samopoczucia po nadużyciu (lub nieprawidłowym użyciu) napojów wysokoprocentowych poprzedniego dnia.
Co więc począć z kacem? Jak leczyć zmaltretowany układ trawienny? Przede wszystkim nie leżeć w łóżku, tylko wstać i zrobić sobie lekkie śniadanie. Nie wiadomo dlaczego, ale w dniu ‘po’, bardzo dobrze działa małe co nieco bazujące na jajkach. Może to więc być jajecznica, jajko na miękko, lekki omlet - w wersji klasycznej, z jajek roztrzepanych widelcem, żeby nie trzeba było uruchamiać miksera, grzanki ze smażonymi jajkami, albo w ostateczności... surowe jajko z tabasco i pieprzem. Organizmowi obowiązkowo trzeba dostarczyć płynów, cukrów prostych, soli mineralnych i mikroelementów. Te najbardziej wartościowe są w sokach – zarówno owocowych, jak i warzywnych (szczególnie nieoceniony jest pomidorowy i buraczany). Krzywdy organizmowi nie zrobią jogurty i kefiry, a także lemoniada z mnóstwem soku cytrynowego (ale bez alkoholu!).
Było kojąco w ten noworoczny poranek. Koiły już same życzliwe rady, koił głos Pawła (szeptem do mnie mów, szeptem), wyjątkowo kojąca była muzyka... Jutro będzie zdecydowanie lepiej.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie: KLIK.