Dzisiejsze Łowy rozpoczęły się z lekkim poślizgiem, wiadomo, śniegu u nas wiele, drogi zasypane, korki na drodze. Zwierzyna o imieniu Paweł wybierała się do jednego ze znanych miejsc Tychów. Nie były to Paprocany ani knajpki wymieniane przez „internetowych” Łowców. Jako, że łowy odbyły się w moim rodzinnym mieście postanowiłem wcielić się w Łowcę i wyruszyłem w miasto. Pierwszym kierunkiem była knajpka niegdyś znana jako „Jazzowa” ale jak się okazało był to zły trop. Po kilku wskazówkach wymyśliłem sobie, że Zwierzyna kieruje się do „Tramwaju”, jednej ze tyskich knajpek, której wnętrze jest wystrojone na... wnętrze tramwaju (są kasowniki, nawet naklejka KZK GOP). Po troszkę dłuższym oczekiwaniu pod ów pubem przyszedł czas na sprawdzenie swego przeczucia, które okazało się trafne. Zwierzyna wraz ze swoim kolegą ukrywała się już w środku przed Łowcami. Po łowach, jako, że Tychy to - „stolica polskiego piwa”, wypiliśmy piwko wznosząc oczywiście toast za Wielkiego Łowczego Antyradia. Hasło dzisiejszych łowów: „Kochana zimo, z Tobą jak w raju ale odwiedzaj nas w grudniu a nie w maju”.