Od dwóch dni świat – nie tylko muzyczny, nie mówi o niczym innym. Tematem numer jeden jest odejście z padołu ziemskiego króla. Króla muzyki pop – Michaela Jacksona.
Zmarł nagle i dla wielu przedwcześnie, pozostawiając ludzi w osłupieniu, a swoich wiernych fanów dodatkowo w nieutulonym smutku i płaczu. Nie był postacią tuzinkową, nad której śmiercią można byłoby przejść obojętnie. Zbyt wiele zrobił dla świata muzyki, zbyt duży wywarł na nią wpływ, aby tego nie zauważyć. Nawet jeśli nie jest się miłośnikiem popowych dźwięków i nie słuchało się jego muzyki. W swojej dziedzinie nie miał sobie równych, ale ciężko na to pracował od najmłodszych lat. Miał ich zaledwie pięć, gdy zaczynał razem ze swoimi starszymi braćmi jako jeden z The Jackson Five. Fakt, miał także talent (największy spośród rodzeństwa), wobec którego trudno pozostać obojętnym. Stał się ikoną, ogłoszono go ‘królem’, ale czy na to nie zasłużył? W swojej dziedzinie muzycznej nie miał sobie równych. Wylansował dziesiątki hitów, z których niejeden przez wiele tygodni okupował pierwsze miejsce na liście ‘gorącej setki’ Billboardu. Sprzedał miliony płyt, a każda z nich rozchodziła się jak świeże bułeczki. No i co jest oczywistą oczywistością, zaskarbił sobie miłość milionów fanów, którzy teraz nie mogą pogodzić się z jego śmiercią.
Swojej muzyce oddawał się bez reszty. Dla wielu młodych ludzi, którzy jako pacholęta wchodzili w świat muzyki i kształtowali swój gust, Michael Jackson był pierwszym muzycznym idolem. Słuchało się go i oglądało w telewizji z wypiekami na twarzy, podziwiając kunszt wokalny i taneczny. To, czego dokonywał na scenie, było i jest nie do podrobienia, chociaż wielu próbowało go naśladować. Kostiumy, choreografia, efekty specjalne – wszystko dopracowane w szczegółach. Po prostu perfekcja i fachowość. Kto nie zna chociażby jego sławnego ‘moonwalk’. Ten charakterystyczny krok taneczny, który zaistniał po raz pierwszy w teledysku Billie Jean, grubo ponad dwadzieścia lat temu, stał się jego rozpoznawalną ‘wizytówką’. Nikt tak nie robił go jak on.
Odszedł ktoś ważny, ktoś kto wiele wniósł do świata muzycznego. AntyRadio nie pozostało obojętne wobec tego wydarzenia, chociaż dla niegrzecznego dziecka eteru dźwięki hołubione przez Michaela Jacksona są dość egzotyczne. Dzisiaj przy stole z powyłamywanymi nogami biesiadnicy oddawali mu hołd. Nie było płaczu i spazmów, nie było histerii, nie było przeraźliwego żalu. Było coś w rodzaju stypy, ale takiej w dobrym wydaniu, na której wspominało się króla popu, niekoniecznie w ponurym nastroju. Każdy w swoim życiu musiał w jakiś sposób otrzeć się o jego twórczość. Była zauważalna. Miała zresztą przełożenie na świat rocka... w pewnym sensie. Piosenki Michaela Jacksona inspirowały do nadawania im nowego brzmienia. Wielu wykonawców muzyki rockowej jego coverowało, tak jak on coverował ich. Niektórzy występowali nawet z nim wspólnie na scenie. I... nie zaszkodziło im.
Odejście Michaela Jacksona wywarło wrażenie nawet na największych panczurach i najbardziej rasowych metalach, zgromadzonych przy stole bez nóg, pomimo tego, że muzyczny styl króla popu odstaje bardzo od ich upodobań, bo przecież oni całe życie rock and heavy i nic poza tym... Wśród biesiadników byli także i tacy, którym nie w smak była audycja, ale o co im konkretnie chodziło – tak do końca nie wiadomo. Podobno flaki im się wywracały i zbierało na wymioty. Miejmy nadzieję, że to chwilowa niedyspozycja, której powodem nie było parę oryginalnych, misternie dobranych nagrań Michaela Jacksona, którymi Paweł okrasił - dla klimatu - wspomnienia o królu popu. Bez względu na wzgląd wspomnienia o wielkim artyście, chociaż nieco oryginalnym, dziwnym i ekscentrycznym. Bo na hołd „koleś zasłużył sobie”, nawet w rockowej stacji. To nie ulega wątpliwości.
Dzisiejszy Blat jest możliwy do ponownego odsłuchania. TU.