Vito Pyto - 20.01.2008 - odcinek 20 - Od pieszczochy do zielonego pojęcia.
Dzisiaj Wito postanowił sprawdzić jak warszawiacy stoją ze znajomością mody, kolorów oraz genezy nazwy tak pożytecznej instytucji jak świetlica.
Zaczęło się od pytania o to, co to takiego jest pieszczocha. Niektórzy upierali się, że jest to kobieta, która lubi pieszczoty albo która lubi pieścić innych. Jeden z panów stwierdził, że określenie pieszczocha doskonale pasuje do jego żony, która przepada za pieszczotami. Nikt nie wpadł na pomysł, że pieszczocha to element stroju, a dokładniej skórzana opaska na rękę nabijana ćwiekami, np. TAKA . Bywają też pieszczochy w wersji mocno rozbudowanej, zakładane na całe przedramię, noszące wówczas miano karwasza - KLIK. Mało, oj mało jak widać, chodzą przeciętni warszawiacy na koncerty metalowe, bo tam na takowe ozdoby można się napatrzeć do woli.
Z mody przerzuciliśmy się na kolory... Wito postanowił bowiem dowiedzieć się, dlaczego mówimy, że pojęcie, którego nie mamy jest zielone. I tutaj niestety pytani o to przechodnie nie mieli zielonego pojęcia. Wprawdzie jeden pan usiłował powiązać to ze spokojem, którego symbolem jest kolor zielony i w ten sposób wyrażenie miałoby być tym samym co komunikatem o zostawienie pytanego w spokoju, ale ta teoria nieszczególnie przekonała Wita. Nie znalazłszy jednak odpowiedzi w żadnej mądrej księdze udał się do eksperta w tej dziedzinie - językoznawcy. Ten niestety również rozłożył ręce, ale obiecał, że poszuka odpowiedzi na przyszły tydzień. Do tego czasu możecie słać na wito@antyradio.pl swoje propozycje wyjaśnienia genezy "zielonego pojęcia". Najciekawsze, najlepsze albo i najgłupsze odpowiedzi mają szansę na nagrody.
Od zielonego nie było już daleko do pytania o kolor karmazynowy. To mężczyzn posądza się o operowanie ograniczoną liczbą kolorów. Okazało się jednak, że opisanie koloru karmazynowego jest równie trudne dla brzydkiej płci, jak i dla kobiet. Jeden z panów nie widział większej różnicy między lazurem a karmazynem, bo brzmią podobnie. Z kolei panie z niewiadomych przyczyn upatrywały w karmazynowym kolor morza, jedna nawet tropikalnego, a najczęściej wymienianym kolorem był niebieski. Ostatecznie po tych wszystkich strzałach obok tarczy pojawiła się jednak w końcu dobra odpowiedź. Kolor karmazynowy to intensywny odcień czerwonego.
Na koniec Wito pytał o to skąd wzięła się nazwa świetlicy. Wielu przechodniów jako dzieci chodziło do świetlicy. Jedni wspominają ją z łezką wzruszenia, a inni z iskrą (to ci, którzy zajmowali się brojeniem) w oku. Ale skąd nazwa, mało kto potrafił powiedzieć. Jedna pani wiązała nazwę z oświatą. Wito pchnięty ciekawością pogrzebał nieco w poszukiwaniu prawdy, a z pomocą przyszedł mu miesięcznik "Wychowawca". Stamtąd dowiedział się, że sama nazwa świetlica oznacza "izbę główną w domu, pokój gościnny, paradny; izbę w chacie góralskiej, w której przechowywano odzież i majątek, i w której obchodzono uroczystości rodzinne". A tradycje działalności świetlicowej sięgają początku XVIII wieku. KLIK