 O wolne rodniki, rokosz, zalotkę i ABS pytał Vito.
Niedziela wieczór, czas zadawania niewygodnych pytań. Zacznijmy nowocześnie – z czym kojarzą ci się, przechodniu warszawskiej ulicy, wolne rodniki? Odpowiedzi co najmniej zaskakujące: z robalami, co są wolne, ale niefajne, bo grożą dziabnięciem; siedzą w powietrzu; z kwasami – że to pierwiastek, jon, przez który skóra się starzeje i trzeba się ich strzec, to coś strasznego w organizmie człowieka. Grozi nawet zawałem! O wolnych rodnikach głośno jest w kontekście kosmetyków i przy ich promocji. Z wypowiedzi przechodniów wynika, że powinniśmy się ich strzec, ale dlaczego? Koleżanka wiedzą się dzieli: strasznie atakują skórę, zwłaszcza kobiet w pewnym wieku i trzeba się kremować. Wito wyjaśnia: rodnik to cząsteczka posiadająca jeden lub więcej wolnych, niesparowanych elektronów. Innymi słowy, jest to cząsteczka (lub jon) o spinie elektronowym różnym od 0. Niektóre układy o całkowitym spinie równym 0, lecz wykazujące tzw. polaryzację spinową (np. niektóre stany przejściowe) czasem traktowane są jako dwurodniki. Prawda, że proste? Prawda, że dalej nikt nic nie wie? :)
Po pytaniu współczesnym, czas na lekcję historii – czy wiemy co to jest rokosz? To termin jeszcze z czasów Sienkiewicza, ale tak naprawdę nie wiadomo co; bunt niezadowolonych, ale nie wiadomo kogo dotyczył; bunt związany z chosem. Problem częściowo rozwiązał młody człowiek, z historią będący za pan brat – to powstanie szlachty przeciwko szlachcie. Dziś też możliwe. Przy pytaniu o różnice między rokoszem, powstaniem a przewrotem kolega stracił rezon. Wyjaśnijmy: rokosz, to pierwotnie zajazd szlachty, później bunt, zbrojne powstanie szlachty (polskiej, bądź węgierskiej) przeciw królowi-elektowi lub królowej (np. Bonie Sforzy). Rokoszem nazywana jest także konfederacja, skierowana przeciwko królowi. Słynne rokosze polskie to m. in. rokosz Zebrzydowskiego, rokosz Lubomirskiego i wojna kokosza. Słowo pochodzi od węgierskiego słowa rakás, oznaczającego tłum.
Czas na pytanie damsko-męskie – cóż to takiego zalotka? Wg starszego pana, ma to coś wspólnego z kontaktami kobiet z mężczyznami, gdy dama zaleca się do kawalera – spacery, kawiarnie itd. Nieco młodszemu mężczyźnie kojarzy się z... kolorowym robalem. Szczęśliwie, trafiła się i niewiasta, która wyjaśniła, że zalotka służy do rzęs. To dość ordynarne urządzenie – połączenie nożyczek i gilotyny – które zaciska się na rzęsach, w efekcie czego te ostatnie się podkręcają.
I na koniec, pytanie z dziedziny motoryzacji – każdy powinien go mieć, bo ratuje życie, daje poczucie bezpieczeństwa, sprawia, że jedziemy prosto... co to jest i do czego służy ABS? Pani jest jak premier (Jarosław K.) nie ma prawa jazdy, na aucie w ogóle się nie zna. Inna – coś z hamulcami związane. Pan – nie ślizga się przy hamowaniu, nie ma pisku, jest charakterystyczne uderzanie-stukanie. Skrót ten bywa tłumaczony np. na Absolutny Brak Strachu. Znalazła się pani, która wie – ABS to coś, co zapobiega poślizgowi podczas hamowania. Fachowo: układ sterowany w pojazdach mechanicznych celem zapobiegania blokowaniu kół podczas hamowania jako element układu hamulcowego.
I tak oto zakończyliśmy kolejny odcinek Wito Pyto. Wnioski, skargi i zażalenia przyjmuje się pod adresem: witopyto@antyradio.pl. |