Witomy, witomy. W letniej strefie czasowej, w wiosennych i słonecznych okolicznościach przyrody, po przerwie spowodowanej smutnym wydarzeniem.
Pierwszy na liście był Irek. Za pierwszym strzałem się nie udało, łącze się zbuntowało i Irka zrzuciło. Udało się (połączyć) za drugim razem i już można było się pytać – czym się różni pisanka od kraszanki? Irek, o dziwo, nie wykazał się wiedzą, bo strzelanie, że przed święceniem to pisanka, a po święceniu kraszanka, nie znalazło uznania. To jak to jest z tymi jajcami? Pisanki to jajka różnobarwne, przez pomalowanie, udrapanie woskiem itp. Kraszanki zaś, są jednobarwne (brązowe – z łupin cebuli; czarne – kora dębu, olchy, łupina orzecha włoskiego; złociste – kora młodej jabłoni; fioletowe – płatki malwy; zielone – pędy młodego żyta; różowe – sok z buraka).
Drugie pytanie skierowane było do Rafała, który... spadł z łącza. Technika dzisiaj ewidentnie mało życzliwa. Na miejsce Rafała wskoczyła Małgorzata, której podpasowało pytanie – czym się różni żur od barszczu białego? Żur jest robiony na zakwasie (z mąki żytniej), a barszcz biały jest zabielany śmietaną, bądź mąką pszenną.
Do trzeciego pytania wystartował zapowiedziany wcześniej Rafał, ale i tak poległ – do czego średniowiecznym lekarzom służył psi mocz albo mleko kreta? Na złamania, na syndrom dnia następnego? Wyjaśnienie przyniosła pani Małgosia, którą Vito uraczył równie uroczym, co poprzednie, pytaniem-podpowiedzią - do czego nadawał się proszek z glizd? Środek odkażający, do posypywania owrzodzeń, ran? Nie, ale za kombinatorykę dostanie pani nagrodę. Psi mocz i mleko kreta służyło średniowiecznym medykom do uśmierzania bólu zęba, a proszek z glizd do bezbolesnego usuwania zębów. No tak, od "głowy bolenia i kuśki (pardon!) stojenia...".
Czwarte, ostatnie pytanie do Danuty handlarki. Co to jest, z czego się robi, jak się je coś, co ładnie brzmi – teriyaki? Ha! Danuta w kuchni nie eksperymentuje i nie wiedziała. Dodzwoniła się za to pani Małgosia (ta sama, która chwilę wcześniej proszek z glizd rozpracowywała) i dawaj kombinować! Że to z grecka brzmi (bo w piosence było suwlaki; droga pani, jest jeszcze taki wynalazek muzyczny jak sirtaki), że to rodzaj mięsa. Blisko, blisko, bo to potrawa z kurczaka z sosem musztardowym. Vito odnalazł to w annałach kuchni... australijskiej. Pisząca te słowa spotkała się z tym sosem w kuchni japońskiej, ale jako że ekspertem kulinarnym nie jest, kłócić się o to nie będzie. Do usłyszenia za tydzień! Witopyto@antyradio.pl – na ten adres można zgłaszać swoje propozycje pytań, a 022 458 99 99 służy do połączenia się z Vitem na żywo, w niedziele między 17 a 19.
|