Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 25 2012 11:21:32
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Vito Pyto, odcinek 3 - reklama i mandat
WitoPytoW dzisiejszym odcinku audycji Vito Pyto, w pierwszej godzinie wsadziliśmy razem z Witoldem kij w mrowisko... reklamowe, druga część natomiast, dotyczyła historii pewnego mandatu.

Czego szukamy jeśli napotkamy na bloczek? Czyli prowokacyjnie – o telewizji w radio. Chodzi oczywiście o blok reklamowy, który prędzej czy później przerywa oglądany program. „Niestrudzony poszukiwacz prawdy z zawadiacko uniesionym mikrofonem” - redaktor Vito, wyszedł do ludu i zapytał przechodniów o to, co robią, gdy natrafiają na reklamy? Większość oczywiście przełącza na inny kanał lub wykorzystuje ten czas na odwiedzenie toalety, zrobienie sobie kawy, herbaty czy sprawdzenie w jakim stanie jest gotowany właśnie obiad. A co przeszkadza w reklamach? Po pierwsze to, że emitowane są za często i trwają niemal tyle samo, co film. Po drugie, są nadawane o wiele głośniej niż reszta programów, przez co są irytujące. Możliwe, że chwyt ten jest stosowany po to, by zwiększyć zainteresowanie widza, ale skutek jest zupełnie odwrotny. Po trzecie wreszcie – reklamy się zbyt często powtarzają, a ileż razy można oglądać to samo? Wprawdzie jest kilka ciekawych czy zabawnych reklam, ale reszta to nic specjalnego.
A czemu w tym odcinku audycji Vito zajął się reklamami? Otóż dlatego, że w Warszawie przeprowadzono niedawno ciekawe badanie. Rzeczonym badaniem zajęła się firma Pan Media. Dotyczyło ono tych, którzy oglądają telewizję. Co robią, gdy na ekran telewizora wpada tak zwany „bloczek”? Pani Ewa Góralska, szefowa Pan Media wypowiedziała się na temat badania. Jego wyników wprawdzie jeszcze nie ma, ale ciekawy jest nawet sam przebieg. Specjalnie przeszkolony badacz mieszka przez jakiś okres w domu respondenta. Notuje jego zachowania, ale nie wpływa na nie, nie ma bowiem takiego prawa. Badacz nie może być psychiatrą czy psychologiem, bowiem za bardzo (nawet nieświadomie!) mógłby wpływać na decyzje badanego. Respondent oczywiście nie wie czego dotyczy badanie. Wyniki tego przedsięwzięcia będą znane za około miesiąc, ale nigdzie nie będą opublikowane, by nie miały wpływu na rynek reklamowy. Vito jednak ma swoje sposoby i „wycyganił” od pani Ewy to, że uchyli rąbka tajemnicy. A gdy tylko to nastąpi, redaktor opowie o tym w swojej cotygodniowej audycji. Trzymamy za słowo i czekamy z niecierpliwością!

Chodząc po warszawskich ulicach, Witold spotkał także człowieka o zupełnie innych poglądach niż ci pytani wcześniej. W czasie przerw reklamowych chodzimy do WC, jemy, rozmawiamy, ale także... szukamy wzruszeń i seksu. Napotkany reklamofil (bo chyba tak można go nazwać) oglądając telewizję czeka właśnie na te krótsze filmy, trwające kilkadziesiąt sekund. Jest to bowiem sztuka, która prócz wszechobecnego seksu coraz częściej potrafi wzruszać. Pierwsze zadanie, jakie spełniać powinna reklama to wywołanie doznań estetycznych, a dopiero następne, to problem tego, by widz udał się do sklepu i kupił daną rzecz. Ogólnoświatowy poziom reklam jest tak wysoki, że początkującym producentom bardzo ciężko się wybić.
A w jaki sposób unikamy reklam i wpływu jaki na nas mają? Ano można nie mieć telewizora (i to chyba jedno ze skuteczniejszych rozwiązań), a jeśli telewizor jednak jest, to wystarczy chodzić na zakupy z wcześniej zrobioną listą, być wiernym sprawdzonym markom, a nie tym, które są obecnie reklamowane. Brzmi nieźle, ale czy sprawdza się w praktyce? Vito postanowił to sprawdzić i zajrzał mieszkańcom Warszawy w torby – reklamówki.
Raczej niechętnie przyznawali się do tego, że kupują produkty, które zobaczyli w telewizji. Niektóre jednak potrafią tak utkwić w pamięci, że chcemy je wypróbować i chcąc nie chcąc, zajmują miejsce w naszych reklamówkach. Czy to dobrze czy nie? Vituś doszedł do wniosku, że nie sposób to ocenić, a z pewnością nie jego to zadanie.

Nim reklama zostanie wypuszczona na rynek, ktoś musi ją zbadać, by sprawdzić jak jest odbierana. Badanie takie polega na zaprezentowaniu danej reklamy potencjalnemu odbiorcy i późniejszym zadaniu serii pytań dotyczących tego, co badany zapamiętał z rzeczonej projekcji. Vito przyznał się, że kilka dobrych lat temu sam również wziął udział w takim badaniu. Dotyczyło ono pewnego tygodnika. Dostarczono mu jego „numer zerowy”, po czym zapytano o opinię. Tygodnik ukazał się na rynku, a po jakichś trzech numerach... upadł z hukiem.

Druga część programu to już tradycyjnie historia ludzka, która może się przytrafić każdemu, kto jeździ samochodem. Mowa o spotkaniu z policjantem oczywiście.
Bartek, rozmówca Witolda, przekroczył pewnego dnia dozwoloną prędkość. Spieszył się na spotkanie, bowiem jest przedstawicielem handlowym. Okazał policjantowi swoje dokumenty, po czym poprosił go o pokazanie homologacji radaru oraz gniazda zapalniczki, do której podłączony jest radar. Policjant zrobił wielkie oczy, ponieważ nie posiadał pozwolenia na użytkowanie tego drugiego urządzenia. Sprawa trafiła do sądu, a Bartek udowodnił (dzięki pismu otrzymanemu od Głównego Urzędu Miar i Wag), że każda osoba, która nie posiada homologacji elektrycznego urządzenia pomiarowego jest karana. Poprosił jednak, by policjant nie został ukarany, bowiem nie wiedział, co czyni. Bartek walczył w słusznej sprawie, ale czy zawsze opłaca się takie dochodzenie swoich racji? Vito zapytał o to nadkomisarza drogówki, Krzysztofa Dymulę. Policjant oszacował, że kierowcy odmawiają przyjęcia około 20% mandatów. Mają do tego prawo i przy wypisywaniu rzeczonych są o tym informowani. Jeśli tak się stanie – sprawa trafia do sądu i tam jest rozstrzygana. Nadkomisarz zapewnił także, że urządzenia bez atestu i legalizacji nie są używane na polskich drogach. Cóż, może i tak jest, ale zdarzają się różne sytuacje sytuacje, czego przykładem jest historia Bartka. Warto więc czasem przyjrzeć się swojemu mandatowi i temu, w jakich okolicznościach go dostajemy.

Niedzielne spotkanie z Vitem dobiegło końca, ale redaktor ma nadzieje, że nie pozostanie ono bez odzewu. Piszcie zatem drodzy słuchacze na adres witopyto@antyradio.pl i wyrażajcie swoje opinie. Vitu czeka na pomysły na kolejne audycje (wszak mamy czas, mikrofon i ulicę), konstruktywną krytykę, a także... pochwały rzecz jasna! Mailujta!
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
Tytuł Piosenki
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję