Było postwalentynkowo, z uczuciami, chociaż ani jedna rozmowa Anety z gośćmi nie dotknęła tak naprawdę ‘święta zakochanych’ i wszystkiego tego, co z nim jest związane. Jeśli zaistniało, to tak jakoś przez przypadek. Gospodyni programu nawet specjalnie nie prowokowała do poruszania tej kwestii, bo chwalczynią Walentynek nie jest, a można powiedzieć, że wręcz przeciwnie – szczerze nie lubi tego dnia.
O miłości jednak było, bo co by nie mówić, takowa w cieniu PeKiNu kwitnie. Jako pierwszy mówił o niej dr Andrzej Komorowski – seksuolog, doradca rodzinny i specjalista od paru innych sercowych i ‘okołosercowych ‘dolegliwości, do którego ludziska przychodzą po poradę. Przychodzą, bo czują się samotni - chociaż często są samotnymi na własne życzenie, bo tęsknią do tego uczucia, bo tak naprawdę nie potrafią kochać. A wydawać by się mogło, że to takie proste...
Na każdą z miłości jest miejsce pod niebem, pod warszawskim też. Nie zawsze miłość spotyka się z akceptacją innych. I nie chodzi tu o to, że druga połowa nie kocha, że nie ma odwzajemnionego uczucia, ale o podejście do niej postronnych ludzi, których zupełnie nie powinna ona interesować. Tutaj, w Warszawie, ta trudna miłość jest nawet... łatwiejsza, bo ginie się w tłumie, jeśli nie chce się być zauważonym. A generalnie rzecz o tych, o których mówi się, że 'kochają inaczej' (chociaż oni sami nie lubią tego określenia - przecież kochają normalnie, tyle, że tę samą płeć).
Do rzeczy... Stolica pięknego kraju nad Wisłą, jako miejsce mniej zaściankowe i mniej homofobiczne, jest wręcz azylem dla lesbijek i gejów. Mówiła o tym Iga Kostrzewa, od dwunastu lat w związku z inną osobą tej samej płci, mówił także Robert Biedroń, najsłynniejszy polski homoseksualista, do którego przylgnęła etykietka ‘pierwszego geja Rzeczypospolitej’. Być lesbijką w Warszawie nie jest trudno (ale także nie do końca różowo), chociaż o niebo lepiej ‘kochający inaczej’ mają choćby w Holandii. Iga nie ukrywa swoich uczuć, ale w miejscach publicznych nie okazuje ich tak ostentacyjnie swojej partnerce. Nie trzymają się za ręce, nie obściskują i ‘nie walą śliny’. Może dlatego nie doświadcza nieprzyjemności ze strony postronnych osób, a przez sąsiadów jest wręcz akceptowana.
Trochę gorzej ma Robert Biedroń, będący ze swoim partnerem w związku od paru lat, ale tak to już jest, że większe przyzwolenie społeczeństwa dla odmienności w kontaktach damsko-męskich jest dla kobiet. W miejscach, które nie są ‘gej friendly’, czyli praktycznie poza klubami gejowskimi (w Warszawie jest już takich kilkadziesiąt), udają, że są hetero, a już na pewno ukrywają wspólną miłość w miejscach publicznych typu restauracja. Nie chcą narażać się na nieprzyjemności, chamskie docinki, czy wręcz agresję ze strony innych.
Ostatnią osobą, z którą Aneta rozmawiała był Paweł Niemiec, powiedzmy (trochę żartobliwie) – ‘swatka’. Prowadzi biuro matrymonialne i próbuje połączyć singli w pary. Trochę roboty ma, bo takich samych i samotnych ze skołatanymi sercami jest w Polsce bardzo dużo. Są to przeważnie ludzie w przedziale wiekowym 30-45 lat, którzy mają za sobą lepsze lub gorsze doświadczenia, są świadomi swoich potrzeb, a życie nie dostarcza im powodów, by inne samotne osoby poznawać.
I to by było na tyle.
|