...Starej Chaty poszukiwali dzisiaj przygód biesiadnicy zgromadzeni przy stole z powyłamywanymi nogami.
Gdzie ona? W podwarszawskim Zalesiu Górnym, przy ulicy Wiekowej Sosny. Stamtąd przyjechała do studia AntyRadia, z koszami pełnymi świątecznych wiktuałów, dzisiejsza gościówa Pawła – Małgorzata Roszkiewicz, właścicielka restauracji – karczmy o tej nazwie, znanej w okolicy bliższej i dalszej ze znakomitego jedzenia. O tym, że z tego miejsca nie sposób wyjść głodnym, a przy tym w najwyższym stopniu ukontentowanym, wie niejeden amator dobrych smaków.
Stara Chata, dowodzona przez Małgorzatę Roszkiewicz od kilkunastu już lat, odwiedzana jest ‘często i gęsto’ przez znane osoby, szczególnie ze świata show-bizu. Poza tymi osobistościami, karczmę lubią odwiedzać także ‘szaraki’ oraz firmy, organizujące tu swoje imprezy dla pracowników. Na co dzień i od święta pełna jest gości, co może oznaczać jedno: coś ich tu wszystkich przyciąga, a tym ‘cosiem’ jest na pewno jadło, przygotowywane według sprawdzonych (na rodzinie i znajomych) przepisów własnych jej właścicielki, a także receptur, przekazywanych w rodzinie z pokolenia na pokolenie.
Karta dań karczmy nie jest ubożuchna, ale dzisiaj pieczyste, ptactwo i inne potrawy, przygotowywane tutaj najczęściej po staropolsku, zeszły na dalszy plan, ustępując miejsca potrawom typowo świątecznym, podawanym zazwyczaj na stół wigilijny. One wzbudzały szczególne zainteresowanie i nie tylko dlatego, że warto było dowiedzieć się z ust znakomitej, doświadczonej kuchmistrzyni jak należy je przygotować. Nadstawiając ucha można było także usłyszeć, że Stara Chata gotowa jest wyręczyć zabiegane - tudzież zagubione i niedoświadczone w dziedzinie kulinariów stosowanych - gospodynie domowe i przygotować za nie specjały na świąteczno-wigilijny stół: zupę borowikową z łazankami, barszcz czerwony, śledzie w różnych kompozycjach i o różnych smakach, rybę faszerowaną w galarecie, pierogi z grzybami i kapustą, kutię. Nikt nie pozna, że nie lepiło się samemu przez pół nocy pierogów lub uszek albo nie przyrządzało samodzielnie pracochłonnej ryby w galarecie, a wszystko co należy zrobić, aby skorzystać z wyręki Starej Chaty, to przynieść do restauracji własne półmiski i złożyć stosowne zamówienie. O resztę nie należy już się martwić.
Paweł próbował dań wigilijnych, wydobywanych stopniowo z wiklinowego kosza, degustował także przedniej (ale siłą rzeczy zadniej) szynki, która w Starej Chacie ‘produkowana’ jest od a do zet własnymi siłami, czyli najpierw peklowana w przyprawach, a następnie wędzona w chacianej wędzarni (drzewem owocowym albo olchą) i na samym końcu parzona wrzątkiem. Szynkę przegryzał kromką chleba z piekarni Żabczyńskiego (restauracja jest z nią w biznesowych układach) i nic więcej do szczęścia mu nie brakowało.
Małgorzata Roszkiewicz lubi robić to, co robi, ale prawdę powiedziawszy - gdyby nie lubiła, nie tkwiłaby w Starej Chacie tak długo. Poświęciła karczmie kilkanaście lat swojego życia i nie zamieniłaby tego zajęcia na żadne inne. Lubi gotować, lubi komponować potrawy, lubi doradzać innym jak je przygotować. Wie jak zrobić dobre ciasto na łazanki i pierogi, wie jak sprawić rybę, jak wyjąć rybie oko (tej do faszerowania), jak z mętnej galaretki zrobić przejrzystą, jak ugotować barszcz czerwony i przyrządzić nalewkę smorodina, jak... Czy jest coś, czego nie wie? Chyba nie ma. Małgorzata Roszkiewicz wie wszystko, co dotyczy potraw, które serwuje w swojej restauracji. A skoro wie, to szczerze dzieliła się swoją wiedzą na antenie ze słuchawkami i słuchaczami Pawła, bo to ostatni moment, aby jeszcze zaszaleć przedświątecznie w kuchni.
Dzisiejszy Blat nagrany jest TUTAJ. W każdej chwili można odsłuchać audycję jeszcze raz.