 Twórca, autor tekstów, kompozytor muzyki, wokalista... To nie wszystkie określenia, które można przypisać dzisiejszemu gościowi Gastrofazy, pierwszemu w 2008 roku.
Był nim Jarek Wasik, rocznik 1971, wczorajszy jubilat. Sam o sobie mówi pieśniarz (nie piosenkarz) i rzeczywiście, tak należy go odbierać. Reprezentuje nurt piosenki poetyckiej – krainy łagodności, która – wydawać by się mogło – niezupełnie po drodze słuchaczom rockowego radia. Nie do końca prawdziwe to spostrzeżenie. AntyFani czytają poezję, niektórzy nawet sami piszą wiersze (niekoniecznie w rymach częstochowskich), a także nie odżegnują się (jak od morowego powietrza) od słuchania utworów z krainy łagodności pochodzących. W końcu to kwestia nastroju i wrażliwości.
Będąc specjalistą od poezji śpiewanej i uprawiając ten gatunek artystyczny, Jarek Wasik uważa, że to co robi, nie do końca jest piosenką poetycką. Taką było na początku, gdy zaczynał śpiewać. Teraz trochę mu za wąsko, do swojego repertuaru włączył coś, co nazywa się... realizmem magicznym... cokolwiek miałoby to znaczyć. Mimo wszystko kojarzony jest z nurtem poezji śpiewanej. Największą sławę przyniosła mu piosenka Nastroje, zawarta w albumie z 1995 roku o tym samym tytule. To była jego ‘życiówka’, do której napisał słowa i muzykę. Z założenia, piosenka nie miała być przebojem, ale tak się złożyło, że odniosła niemały sukces i przez tygodnie utrzymywała się na listach przebojów muzyki pop. Pękał wtedy z dumy, nawet do tego stopnia, że mała ‘sodóweńka’ uderzyła mu do głowy. Dobrze, że stan zachwytu nad sobą samym długo nie trwał. Byłoby to ze stratą dla jego wiernej, specyficznej (jednak) publiczności, lubiącej słuchać piosenek poetyckich, w których tekst jest bardzo ważny, bo najczęściej jest przesłaniem.
Czyta dużo poezji, ale sam za poetę się nie uważa. To, co tworzy, nazywa zaledwie tekstami (co za skromność!). Zaczął pisać dosyć późno. Pierwszy jego tekst powstał, gdy był już ponad dwudziestoletnim młodzianem... i na szczęście – jak sam przyznał, bo ‘nie odkrywał Ameryki spod koca’. Często tak się zdarza zbyt młodym poetom – wydaje im się, że napisali wybitne wiersze, a to już było. Natchnieniem dla niego jest codzienność, czyli to wszystko, co dzieje się dookoła – ludzie, podróże, towarzystwo, rozmowy, książki, wystawy. Ostatnio zainspirowały go ptaki, a w zasadzie ich... karmienie. Niewykluczone, że coś z tej inspiracji powstanie.
Specjalista od poezji śpiewanej w ogóle słucha mało piosenki poetyckiej (sic!), nieraz robi to z powodów zawodowych. Ma jednak swoją ulubiona płytę z tego gatunku, którą zawsze wszystkim poleca. To Pod światło Grzegorza Turnaua (tego artystę ceni od lat), którą najbardziej lubi słuchać do południa lub w weekendy. Nie kojarzy mu się z piosenką na wieczór. Mocniejsza muzyka oznacza u niego muzykę housową, chociaż lubi też bardzo – jak mnóstwo AntyFanów - Stinga. Cztery razy był na jego koncercie. Ponadto, jak sam przyznaje - jest wyczulony na dobra muzykę soulową, na przykład w wykonaniu Alicii Keys.
Czy poeci są dobrzy w kuchni? Niby retoryczne pytanie, ale przecież różnie może być. Jarkowi Wasikowi wydaje się, że jest niezły. Wyspecjalizował się niejako w ciastach, a dokładnie w biszkoptach. Potrafi wyczarować z nimi cudeńka, ale nic dziwnego. Zęby na nich zjadł (chociaż takie puszyste i delikatne), bo na nich uczył się sztuki wypiekania słodkości. A zaczął wcześnie, w wieku dwunastu lat.
Przedstawiciel krainy łagodności, a głos... piękniejsza część słuchaczy Gastrofazy musiała niemalże omdlewać, słysząc ten rewelacyjny bas, od którego wskaźniki na konsolecie Pawła oszalały. Może oszaleją jeszcze raz... Jarek Wasik z przyjemnością da się ponownie zaprosić do stołu...
Zaproście mnie do stołu zróbcie mi miejsce między wami Wspominajcie sobie trudne lata powiedzcie otwarcie, co serdecznie boli Może znajdzie się między wami wojażer znajdzie się między wami wojażer znajdzie się między wami wojażer Opowie o pięknych krajach egzotycznych krajach... (Włodzimierz Szymanowicz)
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie: KLIK. |